komentarz · literatura · pisanie

Komentarz: pisarze, czytelnicy i czytelnictwo.

Wymarzyłam sobie bycie pisarzem, i czasami zastanawiam się jak to wygląda z czytelnictwem. Sama mam górki i dołki książkowe – czasami czytam dużo, a czasami mniej (czego dowodem jest zeszłoroczny skromny wynik). Staram się obserwować też otaczających mnie ludzi – teraz mieszkając w Anglii mogę porównać dwie społeczności (czy też narodowości). Tym dokładniej kiedy mogę przyjrzeć się zarówno Polakom (na emigracji) jak i Anglikom w tym samym środowisku – czytelnictwo wypada na plus dla tych drugich. Oczywiście decydują o tym różne czynniki.

book

W ostatnich dniach portal Legalna Kultura opublikował wywiad z Andrzejem Sapkowskim, który zauważył bardzo ważną rzecz w sprawie czytelnictwa:

Według ostatnich badań 61% społeczeństwa nie czyta w ogóle. A ja myślę, że jest dużo gorzej. Są, naprawdę są jeszcze tacy, którzy wstydzą się bycia głąbami, miast się tym przechwalać – i ci w sondażach zwyczajnie kłamią. Są też – i tu leży sedno problemu – tacy, którzy czytaliby namiętnie, ale ich na książki nie stać. Książki w Polsce są wybitnie za drogie – w stosunku do siły nabywczej społeczeństwa. Ceny książek w Polsce – oparte zresztą na całkowicie prawidłowej kalkulacji ekonomicznej i całkiem przyzwoicie skalkulowanym zysku wydawcy – są takie same, jak w Europie Zachodniej. Ale siła nabywcza tamtejszych społeczeństw jest nieporównywalnie większa. A nasi rządzący, miast dotować, obkładają książki VAT-em. Jak kawior. Tym samym książka staje się towarem luksusowym, zbyt drogim dla znacznej części zubożałego społeczeństwa.

I muszę się z nim zgodzić, szczególnie po doświadczeniu życia za granicą przez ponad rok. Książka, która w Polsce kosztuje ok. 40 zł, w Anglii odpowiednio kosztuje £8 – Jednak to obciążenie nie jest takie samo dla portfela zwykłego zjadacza chleba, który nieszczęśliwie zarabia „najniższą krajową”. I jest to niezwykle przykra sytuacja, że dopiero uciekając z kraju stać mnie na pozycje w rodzimym języku, a niestety, nie zawsze dostępne są upatrzone tytuły w wersji fizycznej. Całe szczęście istnieją ebooki (ale to temat na inny wpis), które prawie zawsze dostępne są dla ludzi siedzących gdzieś na wygnaniu. Chociaż nie zawsze.

Wracając do bycia pisarzem w tym okropnym świecie czytelnika. Pisać z doskoku, bo przecież nie sprzeda się tyle by zarobić, czy próbować poświęcić wszystko, by jednak się dało – a co za tym idzie pisać to, co się sprzeda?

Reklamy

7 thoughts on “Komentarz: pisarze, czytelnicy i czytelnictwo.

  1. Ciężko na to zamykające pytanie odpowiedzieć – bo pisać pod publiczkę też trzeba umieć. Pytanie, czy tak potrafisz, czy też musiałabyś pójść na kurs takiego pisania, gdzie by cię nauczyli przepisu na bestseller. Choć z drugiej strony wiadomo jak to jest – dziwne rzeczy stają się popularne i nigdy byś nie pomyślała, że właśnie to będzie się sprzedawać… Mi się szczerze mówiąc do żadnego rzeczywistego zarabiania na razie nie spieszy, piszę swoje ;)

    1. Tak, dziwne rzeczy się sprzedają, szczególnie jak patrze na karierę pewnej polskiej pisarki (nie chcę podawać nazwiska, bo to w zasadzie nie jest istotne).
      Marzeniem jest wielkim życie z pisania, ale to chyba też zabrałoby z tego pewien czynnik magiczny i natchniony – nie wyobrażam sobie też jakoś, że bym mogła pisać po 8-10 godzin dziennie niczym praca etatowa ;)

      I smutne to, ze tak mało Polaków czyta, gdzie w Anglii nie dość że czytają, to nawet starsze panie mają czytniki :D

      1. Myślę, że wielkim marzeniem jest życie ze swojego pisania – nie wymuszonego, nie pod szablon czy publiczkę, nie z myślą o bestsellerze. Marzeniem jest, by pisać tak jak się chce i na tym zarobić, ja przynajmniej tak na to patrzę :)

        8-10 godzin też bym nie wyrobiła, wystarczy 750 słów ;) Nie wiem, czy słyszałaś o tej stronce, mobilizuje do regularnego pisania – właśnie 750 słów dziennie, może ci się przyda, skoro masz problemy z Wenem. Niestety darmowy jest tylko pierwszy miesiąc
        https://750words.com

  2. To fakt, książki w Polsce są drogie, ale są jeszcze przecież biblioteki i to naprawdę dobrze wyposażone. Mieszkam w niedużym mieście na południu Polski ( 80 tys. mieszkańców) i jest tu klika bibliotek, które mają sporo nowości i dobrej, współczesnej literatury. Tylko że nawyk czytania wynosi się z domu, przynajmniej u mnie to tak zadziałało. Niestety w wielu polskich rodzinach na pierwszym miejscu jest jednak telewizor. Dzieci dopiero w szkole muszą czytać, a lektury czasem bardziej odstraszają zamiast zachęcić ( Syzyfowe prace Żeromskiego czy Krzyżacy w gimnazjum to pomyłka)

  3. Sądzę, że zawodowe pisanie (od godziny 7 do 15 lub od 9 do 17 :)) raczej prędzej czy później da się ponieść publice, jej oczekiwaniom i manipulacji. W zasadzie uniknąć jej pewnie nie da się w ogóle, ale… czy codzienne życie, doświadczenia, obserwacje ludzi, ich zachowań, relacji – na przykład będąc w pracy (a jeżeli to jest praca w korporacji to już w ogóle mamy cały zestaw zjawisk i to nawet takich z pogranicza SF) – nie jest najlepszym źródłem inspiracji? No może przesadzam. Najlepszym nie jest., bo gdyby tak było już dawno spełniałbym się w wymarzonej roli pisarza :)
    Tak czy siak pisarz lekko nie ma. W dzień idzie do pracy, a wieczorem i w nocy pisze. Lub na odwrót :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s