ebooki · literatura

Kindle kontra czytniki

Mam sporo rozważań o e-czytaniu. Głownie od momentu wejścia w posiadanie czytnika, przez co również gromadzę sporo e-booków za grosze lub nawet za darmo.

Przede wszystkim jestem bardzo zadowolona z istnienia takich miejsc jak Wolne Lektury, gdzie mogę zapatrzeć się w klasyczne lub mało znane powieści, a także te warte przypomnienia sobie lektury. Podziwiam wszystkich ludzi z fundacji oraz ich współpracowników – robicie kawał świetnej roboty! Podobnie jest z ekipą serwisu BookRage, którzy rzucają pakiety e-booków za grosze z taką częstotliwością, że pozycji do czytania nigdy mi nie zabraknie. Dodatkowo większość tych zestawów można kupić za około 25 zł – czasami nawet za 12 pozycji. I świat czytacza jest piękny, a świat pisarza staje się zbyt mały do tworzenia (na wiele sposobów).

Ostatnio zauważyłam, głownie w sieci, pewną równość w świecie pożeraczy literatury: myślisz czytnik e-booków, mówisz Kindle. I zdaję sobie sprawę z faktu, że to najbardziej popularne urządzenie tego typu. Nawet przyzwyczaiłam się, gdy u zagranicznych vlogerów słyszę i have it on my kindle, ale już nie koniecznie podoba mi się spolszczone spieszczenie mam to na moim kundelku/kindlu. Nie mam nic przeciwko samemu czytnikowi, w końcu to jest tylko medium, które ułatwia dotarcia do treści – bo wbrew pozorom to treść książki jest najważniejsza, anie ilość powieści na półce. I chociaż wydaje się on sprawdzonym typem, w końcu cały świat z niego korzysta, to jest on produktem takiego molocha jak Amazon, który dostosował do siebie czytnik i format e-booków. O ile mobi samo w sobie mi nie przeszkadza (pomijając, ze to jedyny format dostępny w księgarniani Amazonu), to już brak odczytu formatu epub staje się niewygodnym aspektem użytkowania.

Na rynku są dostępne ciekawe zamienniki czytnika od Amazonu. Sama jestem szczęśliwą posiadaczką bardzo prostego w obsłudze czytnika Nook Simple Touch, od sieci księgarni Barnes & Noble, oraz bogatszego w opcje i udogodnienia PocketBooka 623 Touch Lux. Oba mają swoje zalety i wady. Nook zachwyca szybkością reakcji i wychodzeniem z uśpienia, dodatkowo jest niezwykle tani. PocketBook z kolei ma opcję podświetlania ekranu, czyta dużo formatów i ma aplikację z sudoku. Ale zaleta, dzięki której przewyższają amazonowego Kindle, to odczyt plików epub. I nie mam nic do dodania.

Zastanawiam się tylko, czy Kindle nie stał się pewnym wyznacznikiem trendów podobnym do iPada czy iPhona, którego posiadanie jest „fajne”?

Reklamy

2 thoughts on “Kindle kontra czytniki

  1. Dałaś mi do myślenia tym wpisem. Kupiłam kindle’a , bo był w dobrej cenie i nadarzyła mi się okazja. Okazuje się, że są lepsze opcje… Muszę to przemyśleć.

    1. Nie wiem czy lepsze, bo nigdy nie miałam Kindla w dłoni. Ale przy wyborze 2 czytnika, zdecydowaliśmy się (z moim „połówkiem”) na PocketBooka, bo miał masę bajerów, cenowo chyba stał podobnie, i obsługuje własnie epub.
      Ale np. nie wyobrażam sobie zabierać do pracy czegoś innego jak nook, bo jego reakcja jest ekspresowa, i nawet krótka przerwa to chwila na czytanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s