film · komentarz · literatura

Veronica Roth Divergent – nastoletnia absurdalność

Fascynacja literaturą YA nie jest dla mnie niczym nowym, chociaż odkrywam w niej pewną chorobliwą nutę. Ale przekłada się ona na jeszcze bardziej zaskakującą fascynację filmami powstającymi na bestsellerowych powieściach z tego nurtu (? – bo czy tak można nazwać całość YA). Każdego roku oglądam ich kilka, czasami naciągając nieco granicę, bo do tego samego worka wrzucę Narnię, jak i Pamiętniki Wampirów, a zdaje się, że obie powieści mają nieco inną grupę docelową.

MV5BMTU3NDU5OTM3NV5BMl5BanBnXkFtZTgwMzkyMzUzMTE@._V1__SX1857_SY870_

Bardziej niż bestsellerowe powieści, których jest dużo, śledzę te bestsellerowe filmy, bo ich rocznie wychodzi nie więcej jak dziesięć sztuk. I właśnie tak trafiłam na Divergent, tytuł reklamowany jako następca Hunger games (a to oglądam z niekłamaną przyjemnością). To oraz moja niezdrowa ciekawość załatwiły sprawę – jak mogłam nie obejrzeć? Obraz wydał mi się na tyle przyjemny, bez jakiegoś masakrycznie dziwacznego wątku miłosnego, że chętnie sięgnęłam po książkę (ponoć zawsze jest lepsza). I teraz zaczną się spoilery, bo bez nich się nie da opisać pewnych wrażeń.

Frakcje i systemy

Pierwsza luka w Niezgodnej, która psuła mi cały wizerunek podziału społeczeństwa, to brak władzy. Ktoś dzieli ludzi na pięć podgrup, podkategorii, określa ich predyspozycje do życia, po czym zwyczajnie sobie idzie? Nie, zdecydowanie coś tu jest nie tak. O ile w filmie nie czułam tej potrzeby wyjaśnienia – tutaj wybaczam zdecydowanie więcej – to już gdy powtarzałam sobie tę samą historię w powieści, czułam ten zgrzyt. Bo z założenia książka miała więcej wyjaśniać, to zrobiła to dopiero w trzecim tomie, o ile Wierna cokolwiek wyjaśnia. Okazuje się bowiem, że mieszkańcy miasta są jakimś dziwnym eksperymentem, i owszem, jest jakaś władza – tylko naukowa.

Żeby zrozumieć sens podziału, który zafundowała swoim bohaterom Roth, trzeba zacząć od samego końca cyklu. Wtedy o dziwo Niezgodna nabiera jako takiego sensu i jest łatwiejsza do zaakceptowania w wielu aspektach.

MV5BMTM3MjIwODQxNl5BMl5BanBnXkFtZTcwNzc3NTQ3OQ@@._V1__SX1857_SY870_

Ludzkość, w ramach poprawy własnego buty, grzebie w kodzie genetycznym by pozbyć sie niepotrzebnych zach0wań i cech. Oczywiście okazuje się, że wyciągając jedno, wzmacnia się drugie i nagle „ulepszeni” naukowo ludzie mają pewien defekt, który trzeba jakoś naprawić. Więc mądre głowy wpadają na genialny pomysł: wsadźmy ludzi do ogrodzonego miasta, podzielmy na frakcje, nazwijmy to eksperymentem i zobaczmy co się stanie – w końcu geny się pewnie same naprawią. Przynajmniej tak to zrozumiałam.

Nie znam się na genetyce, więc nie wiem czy tak się da (a coś mi mówi, że chyba nie), ale pomijając to, plan ma trochę dziur w sobie. Ale przynajmniej wiemy, czemu nasza urocza bohaterka – Beatrice Prior – mieszka sobie w zamkniętym przed światem Chicago, jako jedna z wielu ubranych na szaro Altruistów (jej rodzinnej frakcji). Mój umysł pisarza uznaje to za całkiem fajny pomysł, z dużym potencjałem – niestety wykonanie Roth zepsuło wszystko.

Sam system frakcji nie miał prawa funkcjonować w normalnym świecie, a w świcie Niezgodnej ledwo trzyma się kupy. Absurdalność podziału i dopisanych do nich zawodów świetnie widać na przykładzie Nieustraszoności – możesz być ochroniarzem, instruktorem, siedzieć przy komputerach (że jak w ogóle?) albo robić tatuaże, cóż za cudowna przyszłość. Poszczególne frakcje nie mają dostępu do pewnych zawodów, a więc i umiejętności, ale jakimś cudem Marcus, ojciec Cztery, jest w stanie w bardzo zaawansowany sposób obsługiwać komputery i systemy, czego też nauczył swojego syna. Pani Roth, coś tu jest zdecydowanie nie tak.

Inny bardzo absurdalny i skrajny przykład: patrzenie w lustro. Altruizm mógł przeglądać się w zwierciadle raz na trzy miesiące, w dniu przycinania włosów… To jak oni się myli? I zdaje się, że męskie włosy w trzy miesiące potrafią się nieźle rozrosnąć.

Takich dziur i niedopowiedzeń jest masa, co w efekcie końcowym tworzy górę absurdu. O ile potrafię zrozumieć frakcję, która zajmuje się uprawą ziemi i dostarczaniem pożywienia do miasta – chociaż fakt, że jako jedyni mieszkają poza nim, już staje się nieco dziwny – tak już Prawość, która zajmuje sie dyskutowaniem i nie może kłamać, nie do końca.

Same szkolenia/nowicjaty to już w ogóle wyższa szkoła jazdy nielogiczności. Bo jaka jest szansa, że w kilka tygodni wyszkolisz się na elitarnego żołnierze, bo przecież tym są nastolatkowe Nieustraszonych. Według linii czasowej (trzy tomy trwają zaledwie pół roku), ten dziwny nowicjat w którejkolwiek frakcji trwał maksymalnie trzy miesiące – jaki szesnastolatek da się w tak krótkim czasie urobić, zmienić całkowicie swoje myślenie, nauczyć masy rzeczy i wejść w życie jako dorosły osobnik z całym pakietem?

Bohaterowie, czyli still better love story then Twilight

Bohaterowie cyklu to już zupełnie inna para kaloszy. Postacie są jednowymiarowe. Oczywiście mogę to zrozumieć, biorąc pod uwagę cały system frakcji i wychowywania ich przedstawicieli w określony sposób, z gotowym zestawem myśli i zachowań. Mogę zrozumieć wycofanie, jakie posiadają zarówno Tris, jak i Cztery, które miało być efektem tego wychowania, ale jednocześnie od skonfliktowanych wewnętrznie nastolatków wymagałabym nieco więcej życia – jakiegokolwiek życia. Tymczasem bohaterowie snują się od ataku do ataku, od postrzału, do postrzału… No dobra, nieco przesadzone, ale jednak.

Tris, która ma być niezgodna, ma myśleć nieszufladkowo, jest tak jednowymiarowa, że przy trzecim tomie jestem w stanie przewidzieć wszystkie jej reakcje – jedyny moment gdzie mnie zaskoczyła, to jej śmierć. A to jak bardzo Roth nie potrafi pisać, widać właśnie w tomie Wierna, gdzie narrację postanowiła oddać dwóm osobom: Tris i Cztery. Pamiętałam tylko przez chwile kto kiedy mówi, ale gdy znikało mi imię z oczu, miałam poważny problem z odróżnieniem głosów. Tobias/Cztery okazuje się bohaterem skrojonym tak bardzo źle, że nie wiem nawet gdzie zacząć. A im dalej w las, tym bardziej jego charakterystyka staje się niespójna i bezsensowna. Mówi, jedno, myśli drugie, a robi trzecie – czasami dobrze by mu zrobiło, jakby walnął głową w ścianę, z nadzieja na poustawianie wszystkiego w środku.

Ogólnie relacje między bohaterami wyglądają dziwnie, i nie da się tego przylepić do wychowania frakcyjnego, w odrębnych grupach itd. A tymczasem większość postaci ma jakiś jeden cel życiowy, który (ten swój cel oczywiście)  realizują w sposób dość dramatyczny – bunty, rewolucje i zamachy stanu. Droga autorko, czy znasz tylko przemoc?

W powieściach przewija się kilku bohaterów, bo tworzą towarzystwo dla naszej narratorki (jak łatwo zgadnąć, Tris opowiada nam swoje dzieje), to nie poświęca się im wiele miejsca. Chociaż nie wiem, czy chciałabym wejść do głowy Christiny (która nieustannie traci potencjalnych facetów) czy Caleba, brata Tris (chociaż z drugiej strony w jego głowie musiało się dziać coś niesamowitego, skoro potrafił z zimną krwią skazać na śmierć swoją siostrę i nawet mu powieka nie drgnęła).

Jednak mamy takich narratorów a nie innych, więc logiczne jest, że poznajemy relację Tris i Cztery – dwójka tych co by chcieli, ale się boją. I tak, gdzieś pod koniec tego dziwnego romansu dochodzi do stosunku, ale scena seksu jest w dużym domyśle.

MV5BMTQ3MTM1NTMzNV5BMl5BanBnXkFtZTgwMTgyMzUzMTE@._V1__SX1857_SY870_

Mam wrażenie, że jest to nadal najlepiej opisana więź w książce, i tworzy się dość naturalnie. Szesnastoletnia Tris trafia w nowe środowisko i przeżywa swoją pierwszą miłość, zupełnie nowe uczucie w jej życiu – lekkie zauroczenie młodym instruktorem, które przeradza się w coś innego, bo gdzieś podświadomie czuje, że są do siebie tak bardzo podobni. Brzmi jak tania powieść dla nastolatek, ale cóż… Z drugiej strony też wygląda to całkiem nieźle, jak na powieść dla nastolatek. Osiemnastoletni Tobias, ukrywający się pod pseudonimem Cztery, najmłodszy instruktor w brutalnym świecie, odnajduje bratnią duszę w młodej adeptce sztuk walki pochodzącej z tego samego środowiska… chyba się zagalopowałam. Zwyczajnie widzę na jakich podstawach Roth tworzyła to love story bez happy end’u – i to chyba najbardziej boli mnie w tej lekkiej historii. Chociaż głowni bohaterowie mają przygody grubymi nićmi szyte, to jednak jakoś im kibicowałam, chciałam zobaczyć jak mieszkają w domku na przedmieściach, z białym płotkiem i wychowują w nich urocze dzieciaki.

Książka i film

Jak można się spodziewać, film i książka różnią się od siebie. I muszę oddać pierwszeństwo filmowi, bo obrazowi czasami można coś wybaczyć (przynajmniej w moim odczuciu).

Pierwszym punktem, który warto zaznaczyć, to lepsze wytłumaczenie wyboru Beatrice/Tris nowej frakcji – w książce nie wiadomo skąd się bierze, w filmie bohaterka wspomina jak przyglądała się zawsze biegnącym nieustraszonym, i chciała być tak samo wolna. To właśnie takie drobiazgi stworzyły nieco bardziej spójny świat w obrazie – tak jakby scenarzysta, a potem reżyser wiedzieli lepiej, co autorka miała na myśli, od samej autorki. A to nie świadczy za dobrze o Roth.

Jednocześnie odniosłam wrażenie, że bohaterowie są bardziej spójni, chociaż nadal głownie jednowymiarowi aż do bólu. Cztery jest bardziej wycofany, nie ma wyskoków, w których pod wpływem alkoholu mówi przy świadkach, że Tris ładnie wygląda. Niby drobiazg, a tak bardzo zgrzyta – chociaż gdy to czytałam, zwyczajnie liczyłam, że może ten romans będzie miał nieco więcej uroku.

Zestawiając książkę z filmem można znaleźć kilka miejsc, w których delikatnie się one rozjeżdżają. Oczywiście w planach są kolejne trzy obrazy: Insurgent (Zbuntowana) oraz Allegiant part1 i part2 (Wierna w dwóch kawałkach). I w jakiś sposób jestem zainteresowana, znów nieco masochistycznie, bo mam nadzieję, że scenarzysta zrobi małą wycieczkę w bok, w głąb jakiegoś sensu, i dopisze nieco logiki i załata dziury po autorce.

MV5BMjM3MDIxMzY1NV5BMl5BanBnXkFtZTgwMzk5NjEzMDE@._V1__SX1857_SY870_

 

Reklamy

One thought on “Veronica Roth Divergent – nastoletnia absurdalność

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s