blog · komentarz · pisanie

Grudzień, węgiel i korbka.

Co zrobić, gdy kawa smakuje inaczej, komputer jest na węgiel, internet na korbkę, zima jest szara i tak bardzo mi się nie chce?

Myślałam, że prócz podsumowania roku, raczej nic już w grudniu nie opublikuję. Jednak czytałam sobie Aspirującego Pisarza, i poczułam pewną więź z jego zaczynaniem od nowa, zimową chandrą, brakiem czasu (a przecież ja jestem na urlopie!), poczuciem przeciętności, i brakiem pomysłu na bloga. To ostatnie szczególnie mnie uderzyło, bo gdy powstawała Iwona Magdalena, to miałam pisać o pisaniu, o zmaganiu pasji z codziennością, o inspiracjach – cóż, w efekcie mam to co mam.

I z zazdrością patrzę na pierwsze podsumowanie Aspirującego, czy też na wygrane NaNo Agnieszki Żak, bo są dowodem ich pracy i zaangażowania pisarskiego. Dodam, że moja zazdrość jest pełna sympatii dla autorów i walenia się we własną głowę. Bo mimo urlopu, najlepszych chęci, odnalezienia pokładów cierpliwości do pracy na 11-letnim, bardzo opornym (i topornym) sprzęcie, nadal mi się nie chce. A dlaczego tak się dzieje? Bo jest grudzień.

Grudzień jest tym miesiącem pośpiechu, miesiącem refleksji, w którym zawsze sobie uświadamiam, jak bardzo mi się tych refleksji mieć nie chce. Jak bilans pisarskiego roku przytłacza, a mocne postanowienia poprawy przegrywają starcie z realiami dnia codziennego i leniem. Grudzień sprawia, że czuję ten nieuchronnie zbliżający się koniec pewnego etapu, że już za chwilę będę musiała dodać sobie kolejny rok i zmniejszyć mój prywatny dedlajn na pierwszą powieść.

Reklamy

6 thoughts on “Grudzień, węgiel i korbka.

  1. Niestety, tak to jest, gdy za oknem szaro. Grudzień jeszcze da radę wytrzymać, przynajmniej na mnie bardzo pozytywnie działają choinki, światełka, kolorowe duperelki. Ale listopad był bardzo ciężki i tylko NaNo mnie ratowało (dziękuję za wsparcie!). Natomiast mój kochany Małż przeżywał kryzys, szaruga za oknem go wykańczała. Listopad to zbiór poniedziałków z całego roku… Marzy mi się przeprowadzka do jakiegoś cieplejszego kraju, bo też jestem bardziej aktywna, gdy jest ładnie i słonecznie. A to sprawia, że przez pół roku za nic nie mogę się zabrać, całe miesiące marnuję.

    Nie bądź więc dla siebie za ostra, wiele osób w grudniu czuje się przytłoczona. Poza tym zmaganie się z przeciwnościami to element bycia twórcą, czyli cały czas jesteś na dobrej drodze :)

    1. Cieplejszy kraj? Na pewno nie polecam Anglii (chociaż lato było nawet upalne, ale listopad to już pod znakiem deszczu…).
      Ja zwyczajnie mam wrażenie, że jak odwiedzam rodzinę, to na nic nie mam czasu – niby miesiąc w Polsce, niby urlop, ale kiedy siadam do komputera, by jakoś poczytać sobie ciekawe notki blogowe i inne teksty, to czuje jakieś marnowanie czasu. O pisaniu nawet nie myślę! i dziś udało mi się w końcu odpalić czytnik na pól godziny (tematycznie wzięłam sobie „Pięć dziwnych nocy wigilijnych” Ani Kańtoch). Mam wrażenie jakiego absurdu chwilowo :D

      „Listopad to zbiór poniedziałków z całego roku…”
      Łomatkoicórko! Borze Zielony! Ja sobie chyba ten tekst wymaluję na ścianie :D

  2. Relax, take it easy I do pracy ;) warto wyrobić sobie nawyk codziennego pisania, bardzo pomaga. Jeśli dobrze radzisz sobie z angielskim, polecam blog goinswriter.com, genialna inspiracja :)

    1. Blog na pewno przejrzę, ale może na nieco lepszym sprzęcie (moja cierpliwość też ma granice). No i jak kilka miłych słów się przeczyta, to zawsze więcej energii kosmicznej dostaje niedoszły autor :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s