ebooki · literatura

Fantazmat XXI wieku

Pamiętaj regularnie myć uszy. Ale nie za pomocą patyczków higienicznych. Używałam ich całe życie i raz zrobił mi się od tego czop z woskowiny. Nic nie słyszałam na jedno ucho. Usuwanie czopa co prawda nie jest zabiegiem bolesnym, ale co najmniej dziwacznym. W każdym razie dbaj o uszy, bo w brudnych lęgną się karaluchy. I ciężej usłyszeć skradającego się demona, który pragnie pożreć twoją duszę.

Gdybym miała określić zbiorek opowiadań Agnieszki Żak jednym słowem, powiedziałabym: fantazmatyczny. Gdybym miała postawić go obok innego autora, bez zastanowienia wskazałabym Stefana Grabińskiego. Czy to brzmi zachęcająco?

Słów kilka o autorce i tomiku. W skład Karalucha w uchu wchodzi sześć opowiadań, zbiór został wydany jako self-publishingowy ebook, który obecnie jest dostępny w kilku księgarniach (również zagranicznych). Żak można obecnie znać jako blogerkę, nastawioną na problemy rynku książki o działalności wydawniczej.

Powiedzą oszalała, jak można przyrównać debiutanta do Grabińskiego. Ano można, szczególnie gdy znajduje się w opowiadaniach podobne elementy, które umożliwiają klasyfikację gatunkową tekstów (które umykają klasyfikacji gatunkowej). Bo u Żak, podobnie jak u Grabińskiego mamy opowiadania, które siedzą sobie na niewidzialnym pomoście fantazmatyczni – powinien je połączyć z horrorem, a jednak gdy czytasz, to się nie boisz. Z podobnym tekstem spotkałam się w grudniu, było to „Pięć dziwnych nocy wigilijnych” Anny Kańtoch.

Spis treści, i słów kilka o każdym tekście
(mam nadzieję bez większych spoilerów, dla tych co się ich boją).

szatanmniepodkusildozlegoKaraluch w uchu. Tytułowe opowiadanie i jednocześnie najobszerniejszy, najbardziej rozbudowany tekst w zbiorze. Taka mała powieść nawet. Spotykamy tutaj kilkoro bohaterów, wyrazistych, dobrze zbudowanych (fabularnie, nie fizycznie); jest dziura zabita dechami, wsiowa głupota i ciemnota, las, dzieci i radzenie sobie z życiem.
Świetna narracja, prowadzona zza pleców kilku postaci, co stworzyło bardzo stabilną konstrukcję opowiadania. Czytelnik dostaje wszystkie fakty kawałek po kawałku, żeby samemu moc złożyć sobie całość.

Zmęczenie. Nieco ciężki tekst o ambitnym nadkomisarzu Sękocie i zawiłej sprawie morderstwa. Opowiadanie ma w sobie jakieś napięcie, i zaskakuje do ostatniego momentu. Może nieco przesadzam, ale zaskakuje i zdecydowanie jest ciekawe, inne takie.

Miejskie potwory. Niczym klasyczny Supernatural – Sam i Dean na polowaniu w centrum miasta (czyżby inspiracja?). Kowalski i Młody na tropie.
Tekst raczej poprawny, nieco przewidywalny, szczególnie gdy zna się już mniej więcej bohaterów – co w krótkiej formie następuje dość szybko. Sam pomysł mógłby się rozciągnąć w tekst dłuższy, a gdyby się uprzeć to Miejskie potwory mogłyby się stać prologiem do historii dwóch nietuzinkowych poszukiwaczy stworzeń z cienia.

Lwy morskie. Tekst pisany z perspektywy kilkuletniej dziewczynki, która oderwana od problemów dorosłości widzi pewne sprawy w zupełnie inny sposób. Dostrzega inną prawdę. Najlepsze opowiadanie zbioru.
Podoba mi się, jak Żak wczuła się w postać małej narratorki. To jak przetwarza ona wszystkie zjawiska, jak odbiera świat, a w szczególności jej upośledzonego brata Miszkę. Warto przeczytać to opowiadanie, bo obok Karalucha w uchu, pokazuje świetny warsztat autorki, i jej umiejętności w budowaniu światów i charakterów.

Strachy z dzieciństwa. I znów kilkuletnia dziewczynka, ale tym razem trafiamy na blokowisko i zgraję niesfornych dzieciaków. Przewrotny tekst, nie do końca mroczny, nieco inny niż wszystkie. O tym jak Narcyza stawia czoła swoim lękom i wrogom (dokładnie w takiej kolejności).

My rotten Valentine. Czyli mała zombie apokalipsa. Opowieść o Marku i Laurze, o ślepej miłości i o bunkrze. Tematycznie nieco odbiega od zbioru, ale pokazuje też elastyczność Żak.

Karaluch w uchu kojarzy mi się ze zbiorem legend miejskich. Potwór wyłaniający się z cienia, zwyczajna czarownica i niezwyczajna wiedźma, strachy i niewytłumaczalne zjawiska – czyli zderzenie tego co mroczne z pędzącym wiekiem XXI (i miejscami wiekiem XX, lub tym, co wydaje się być współczesnością). Może i nie ma w tekstach Żak oryginalności, ale jest świeżość, jest porządny warsztat, i jest zachwyt. Zachwyt bo jednak mamy wśród nas świetnych self-publisherów, którzy stawiają na jakość swojej prozy.

Ponoć pisanie to krew, pot i łzy – jak dla mnie Żak musiała już wszystkiego trochę wylać. Spodziewam się po niej świetnych rzeczy, oczywiście rzeczy do czytania.

Reklamy

One thought on “Fantazmat XXI wieku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s