blog · podsumowanie

Luty ’15

Romanse, długa lista lektur i Potężne Kaczory. O tym, jak zaplanowany luty rozpadł się pod wpływem wielu chwil, i o zdobycznym regale na książki, który udaje, że porządkuje mój Grajdołek.

Conan
Wpis ten sponsoruje Conan „Arnold” Barbarzyńca i jego drużyna.

Spodziewałam się, że planowanie tego, co przeczytam będzie niewypałem, szczególnie gdy kolejkuję sobie co najmniej cztery pozycje, i podejmuje jakieś wyzwania, a potem dokładam jeszcze Dyskusyjny Klub Książki. W efekcie przeczytanie w tym roku 12 książek (e-booków, które kupiłam w 2014) stoi pod znakiem zapytania – styczniowego Conana nadal czytam, natomiast lutowe Miasto w zieleni i błękicie jest tak odległym planem, że nawet nie próbuję nic wybierać na marzec (chociaż planowałam zapuszczać się dalej w Zajdla lub też w końcu zabrać się za Cinder).

KSIĄŻKA

Jak już wspomniałam, w lutym dołączyłam do Dyskusyjnego Klubu Książki, który powstał na Booklikes. Na pierwszy ogień czytamy Zamknięte Drzwi Magdy Szabó – nasza dyskusja jest zaplanowana na 1 marca, ja jeszcze zmagam się z powieścią, i mam zamiar co nieco napisać o niej już wkrótce, razem z małym sprawozdaniem z przebiegu DKK.
Tym sposobem też dołożyłam sobie jedną dodatkową książkę do przeczytania w każdym miesiącu. Wepchnięcie tego w mój ciasny harmonogram jest niebywale trudne. Jednocześnie czuję się pokonana przez wieczne zmęczenie i szarą rzeczywistość (czyt. praca), bo nie udało mi się przeczytać nawet jednej pozycji z 12 książek. Planowanie nie jest moją dobrą stroną, bo zawsze znajdzie się coś nagłego do przeczytania.

W akcie chorobowej niemocy przeczytałam dwa romanse: Texas Lonely oraz Texas Bad Boy. Pocieszam się, że obie książki były po angielsku, co w jakimś stopniu było pouczające (poza tym still better love story then Twilight).

Zupełnie nadprogramowo przesłuchałam Narrenturm. W zeszłym roku jakoś nie przekonałam się do audiobooków – powodem było rzucenie się na głęboką wodę, i słuchanie angielskiej klasyki. Tak przypuszczam. Tym razem zabrałam się za świetnie przygotowane słuchowisko i odkryłam coś cudownego. Dodatkowo przypomniałam sobie po wielu latach o Sapkowskim i jego kunszcie pisarskim – mimo to jestem przekonana, że gdybym zabrała się za czytanie Trylogii husyckiej, to bym przez nią nie przebrnęła. Za Bożych bojowników zabieram się już niedługo, jak tylko definitywnie zamknę czytelniczy luty, żeby się nie rozpraszać.

Na koniec jeszcze podsumowanie mojego starcia z Conanem barbarzyńcą. Czytam dzielnie tego wydanego przez BookRage, który ma 424 strony, a ja nie jestem nawet w połowie tomu. Okazuje się, że to spotkanie będzie raczej długoterminowe, ale przy pomyślnych wiatrach (i mojej sile samozaparcia…) uda mi się dobrnąć do końca w marcu. I to nie jest tak, że przygody Conana mi się nie podobają, tylko są raczej przewidywalne i kończą się zawsze jakąś nawalanką i trupami. Więc sobie go dawkuję, żeby nie przedobrzyć.

FILM I SERIAL

Regularnie oglądam Glee (które mimo słabego startu nieco wywindował i ma się nie najgorzej), Hart of Dixie (bo muszę mieć jakiś serial do prasowania, a raczej na sobotnie poranki) oraz The Fosters (serial o rodzinie zastępczej, w której są dwie mamy może okazać się całkiem zgrabnym serialem). I chociaż miałam nadrobić Sons of Anarchy, Supernatural oraz kilka innych, to zwyczajnie cierpię na brak czasu. Nowości nawet nie próbuję sobie dokładać, bo przecież zaczął się trzeci sezon Vikings, więc to kolejna godzina wycięta z piątkowego wieczoru.
Lubię superbohaterów, ale nie umiałam się skusić na Arrow’a (odpuściliśmy z Połówkiem gdzieś w 2 sezonie), ani tym bardziej Flasha (ponoć świetny, ale tak bardzo gej Sebastian z Glee…), za to zapatruję się na szykowanego przez Netflix Daredevila (już w kwietniu).

daredevil

Pod wpływem Glee znów obejrzałam Pitch Perfect – Rebel Wilson jest świetna, tak bardzo świetna. Anna Kendrick zresztą też. Teraz z niecierpliwością czekam na dwójkę, a gdyby w końcu otworzyli mi kino w mieście, to pewnie wybrałabym się na Into the Woods.
Sentymentalnie, zupełnie nie wiem z jakiego powodu, naszło mnie na Potężne Kaczory, więc obejrzałam całą serię.

A wracając do seriali, dzięki uprzejmości Netflixa, zaczęłam oglądać The Adventures of Merlin (znane też jako Merlin). I za każdym razem jak go widzę, to myślę sobie wsiowy głupek, i jednak oglądam dalej. I czekam aż Morgana będzie zła.

PISANIE

Po pierwsze, razem z Agnieszką ruszyłam z projektem Grajdołka literackiego – zmuszamy się do pisania, a nasze motto to Nowy miesisąc? Nowe opowiadanie! Reguły są proste, piszemy sobie krótki tekst przez cały miesiąc na ustalony z góry temat (konwencja, motyw itp.). Brzmi strasznie, i bywa straszne, gdy się człowiek zorientuje, że coś tam ma rozgrzebane, ale w sumie nic składnego.

I jak to bywa, gdy się planuje, efekt jest u mnie zazwyczaj odwrotny – moje opowiadanie i POTWORACH nadal się piszę, a to zapewne dlatego, bo uparłam się, że zabiję w nim jednego alfonsa. W myśl zasady, aby nie denerwować pisarza, bo można się znaleźć w jego powieści.

killyou
Wyszperane z koszulkowej otchłani internetów.

Reklamy

4 thoughts on “Luty ’15

  1. Z czytaniem u mnie słabo, ale od kilku dni ślęczę nad „Jonathanem Strange i Panem Norrelem” oraz pewną pracą doktorską dotyczącą mojego regionu. Audiobooki odpadają u mnie na starcie.

    Do „Glee” nie mam serca, ale chociaż ten ostatni krótki sezon zamierzam nadrobić. Trochę rozumiem Twoje obawy odnośnie „Flasha”, ale Grant Gustin jest w tej roli cudowny, a sam serial przyjemnie się ogląda. Też czekam na „Daredevila”. Dopiero w tym roku zaczęłam prowadzić spis obejrzanych odcinków i w lutym wyszło tego… 60.

    Pitch Perfect jest świetne, często wracam do niego choćby dla samych piosenek. „Potężne kaczory” uwielbiałam jako dziecko i podejrzewam, że jakby leciało w tv to bym rzuciła wszystko i zasiadła do oglądania.

    1. Ja zwyczajnie wiem, że nie mogę oglądać Flasha bez Arrowa, a jakoś nie mam serca nadrabiać 3 sezonów. Bo za wiele nie pamiętam z tego co oglądałam.
      A jest tyle seriali do nadrobienia, że już sama nie wiem co tu oglądać ;)

      1. Na upartego można zignorować „Arrowa”, bo nawet jeśli mamy powiązania między serialami to „Flash” jest oddzielnym bytem – inny klimat, inni ludzie, a ile frajdy.

        Z tymi serialami to jest miazga – tyle tytułów, nie wiesz w co oczy włożyć najpierw. Na razie mogę zadeklarować, że będę oglądać „Poldarka” z Aidanem Turnerem – to nie ulega negocjacjom. ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s