koreański · podsumowanie

mini-listopad #1: ten koreański

Nie ma podsumowania listopada. Jest za to wpis listopadowy, taki mini-wpis. Dodatkowo pierwszy.

Dawno dawno temu, Iwona próbowała nauczyć się japońskiego, ale poległa na kanie (nawet nie na kanji). Po latach opanowała hangul w pół dnia. Teraz zmaga się z czytaniem.

Do mojej głowy wpadają różne dziwne pomysły, a potem rodzą się dziwne zajęcia. Gdzieś w okolicach września i października toczyłam w mojej głowie bitwę o ponowną naukę języka japońskiego – próbowałam trochę się uczyć w liceum, czyli dawno temu. Pomysł zrodził się nagle, bo jak się okazuje nadal mam za dużo wolnego czasu (wcale nie, ale przecież to tylko drobiazg).

C93XSO1

Dlaczego koreański? Przede wszystkim HANGUL, czyli koreański alfabet – to tylko 40 znaków, a w zasadzie 24 (bo 16 pozostałych to znaki „kombinowane” z tych podstawowych). I można się go nauczyć w pół dnia, jeśli zna się kilka trików (np. TEN – oczywiście trzeba znać angielski). Jak już się coś niecoś kojarzy, można zabawić się na TEJ stronie w zgadywanki – niestety „gra” korzysta z romanizacji, co jest bardzo złe w nauce języków krzaczkowatych (romanizacja nie uczy, a przeszkadza, bo zamiast skupiać się na nauce faktycznego czytania hangula, skupiamy się na przepisywaniu itd.). Mój rekord to 327 – zrobiłam błąd na 328 znaku. I tak, potrafię sobie wydukać już teksty po koreańsku, ale nie znam słów ani gramatyki, więc czeka mnie więcej nauki.

Dlaczego w ogóle pomyślałam o nauce? K-POP. Ale też nie tak wprost. Bo w jakiś sposób zawsze mnie fascynowały azjatyckie kultury zaczynając gdzieś tam od Japonii gdy miałam naście lat. O samym k-popie słyszeli chyba wszyscy, bo w 2012 roku pojawił się PSY ze swoim Gangnam Style (przy okazji, Gangnam to dzielnica Seulu, a nie jakaś gangsterska nazwa na super-faceta). Wiedziałam też, że są K-Dramy (seriale w stylu brazylijskich telenowel, ale się nie ciągną w nieskończoność), i że ludzie to oglądają. A w tym roku obejrzałam sobie Try Guys z K-conowym cyklem, a potem trafiłam na YouTubers reacts to K-POP (patrz poniżej) i zaczęłam sobie sama przeszukiwać internety.

Więc tak, moje koreańskie zainteresowanie ma drugie i trzecie dno. I tak, obejrzałam nawet jedną k-dramę: My Love from the Star (Hangul: 별에서 온 그대; RR: Byeoreseo on geudae; literally You Who Came from the Stars) – wątek kryminalny być najlepszy, ale spaprali jak dla mnie zakończenie (w każdym aspekcie). Ale o serialu innym razem.

I ciekawostka. Hangul to jedyny sztuczny alfabet! Został stworzony w 1443 roku na polecenie Króla Sejonga, który zauważył, że nauka chińskich znaków (hancha) była zbyt trudna -to się nazywa walka z analfabetyzmem. Dlatego koreański „alfabet” składa się on z niewielu, bardzo prostych znaków.

Plan jest taki, żeby do końca roku już nie dukać przy czytaniu, a faktycznie czytać. I oczywiście liznać nieco gramatyki i słownictwa. W internetach jest masa pomocy, osobiście korzystam z lekcji Jenny dostępnych na YT.

Reklamy

One thought on “mini-listopad #1: ten koreański

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s