blog · podsumowanie

Podsumowanie roku 2015

Mam wrażenie, że blog zmienia się w zbiór podsumowań – wystarczy spojrzeć na ostatnie miesiące. To będzie już ostatnie (w tym roku) i oby przyszły był bardziej treściwy. Zakładałam sobie jakieś mega wielkie podsumowanie, bo mam wrażenie, że w 2015 się działo, ale aby uniknąć tl;dr i kolejnej wyliczanki. Dlatego podsumowanie roku jest krótkie i na temat, bo przede mną kolejne 366 dni na pisanie dziwnych rzeczy.

Wyzwania czytelnicze

Udało mi się przeczytać 32 pozycje z zaplanowanych 35. Chociaż to nie jest dokładne podsumowanie. na 2015 planowałam 25 pozycji, a ponieważ miałam dobry start, gdzieś w okolicach połowy roku zmieniłam je na 35 i w efekcie nie udało mi się sprostać zadaniu. Nie czytałam praktycznie przez ostatnie dwa miesiące, co jest powodem tego małego niedopatrzenia. Mimo wszystko jestem z siebie nawet zadowolona, bo to kilka pozycji więcej niż rok wcześniej – miałam lepsze i gorsze chwile, i sporo pozycji na liście było po angielsku (a to bardzo ważne dla mnie).

Wyzwanie 12 książek ukończyłam z wynikiem 3 – chyba nie jestem dobra w planowaniu sobie lektur. Z kolei z listy grzechów czytelniczych nie wykreśliłam nawet 1 pozycji. Podsumowując: mini wyzwania nie wyszły mi na dobre, w przyszłym roku postaram się bardziej.

(w tym miejscu miało się pojawić podsumowanie roku z goodreads, ale serwis nie chce współpracować)

Jak nie być pisarzem

W tym roku wzięłam udział w kwietniowym Camp NaNoWriMo, a potem już nie było tak łatwo. Cały czas próbuję dopracować kilka opowiadań, które zalegają na dysku. Plany powieściowe zupełnie się nie kleją – z NaNoWriMo w listopadzie odpadłam zanim zaczęłam, konkurs Czwartej Strony w zasadzie zakopałam gdzieś na dnie świadomości, a mój plan „skończ powieść przed 30stką” wydaje się coraz bardziej nierealny.

To był zły rok dla Iwony Gryzipiórki. I coraz bardziej przekonuje się, że nie ma złotego sposobu na pisanie, jest tylko risercz…

Nowa miłość, nowe uzależnienie

W październiku zakochałam się w k-popie, a miesiąc później poznałam k-dramy (czego efekt podsumowałam w grudniu). Mam wrażenie, że koreańska popkultura ma to, czego już w zachodniej od jakiegoś czasu brakuje – może dlatego, że k-pop to fabryka gwiazd, gdzie się trenuje latami, żeby mieć szanse na debiut. Jest w tym cos fascynującego (angielska Wikipedia ma całkiem niezły i długi artykuł o k-popie).

Nie tylko ja jestem tak szalona, wystarczy posłuchać Emmy Stone u Conana:

PLANY NA 2016

Druga część wpisu, ta mniej przyjemna, bo moje plany nigdy nie wychodzą. Mam wrażenie, że robię je, bo trzeba – taka mała wyliczanka.

  • przeczytam 30 książek – nie zakładam sobie konkretnych mini-wyzwań, ale chciałabym w tym roku „zaliczyć” Mechaniczną pomarańczę, Trylogię ciągu, oraz coś Katarzyny Bondy;
  • napiszę przynajmniej 5 sensownych opowiadań, poprawię kilka zaległych (wrzucę coś na bloga) i zacznę męczyć powieść;
  • nie będę oglądała nałogowo k-dram (albo nie spędzę 120 godzin w miesiącu na oglądaniu k-dram, bo są też inne rzeczy do robienia);
  • będę pisała więcej na blogu tekstów z treścią.

I ostatni najważniejszy punkt: NAUCZĘ SIĘ KOREAŃSKIEGO. I wyjaśnienie, bo przecież chwalę się nauką od jakiegoś czasu. Ponieważ jestem wciąż na etapie nauki hangula, w 2016 chcę pchnąć ten projekt do przodu i zacząć na poważnie. Zdaje sobie sprawę, że najlepszą metodą byłby kurs, ale w Mieście Fabryk i Magazynów nie mam takiej opcji, więc nadal muszę radzić sobie sama. Poszukuję dobrych źródeł, oby nowy rok był dla mnie w tym temacie owocny.

Na koniec życzę wszystkim spełnienia noworocznych postanowień i świetnej zabawy dziś w nocy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s