koreański · literatura

koreański piątek #2: Zaproszenie na kimchi

Korea pachnie jak wioska: czosnkiem i rybami. Na jednej ulicy znajduje się kilkanaście restauracji i kafeterii. Koreańczycy uwielbiają jeść, robią to nieustannie i całkowicie bezgrzesznie. (…) Mimo że kuchnia koreańska jest zbawienna dla zdrowia: kimchi jest antyrakowe, czerwona papryka rozgrzewa i wzmacnia przemianę materii, powiedzmy sobie uczciwie, zachodniemu nosowi śmierdzi.

Zaproszenie na kimchi

zaproszenie-na-kimchiBędąc na ostatnim urlopie w Polsce, w dworcowym sklepiku z tanią książką wypatrzyłam cieniutką pozycję Kwiatów Orientu. Kosztowała zaledwie 3 złote, była o Korei Południowej, więc uznałam, że będzie idealną rozrywką na kilka godzin jazdy pociągiem. I miałam rację, i się pomyliłam.

Wydaje mi się, że Zaproszenie na kimchi zostało wydane jako dodatek do magazynu Zwierciadło, i jest bardziej blogowym zapisem doświadczeń Leny Świadek z trzyletniego pobytu w Korei. I to jest chyba największą wadą pozycji – składa się ona ze strzępów myśli, mniej lub bardziej trafnych spostrzeżeń, wypowiedzi wyrwanych momentami z kontekstu i nie zawsze związanych z krajem azjatyckim.

Nie stawiam się w żadnym wypadku w roli eksperta – bo jakżebym mogła? Ale oglądam sporo dram i programów, spędzam godziny na słuchaniu vlogów i szukaniu małych informacji, więc gdy czytałam Zaproszenie na kimchi, miałam wrażenie, że autorka nie do końca wie o czym pisze. Bo docierały do mnie zupełnie inne opinie, a i swoje też jakoś wyrobiłam. Pokręciłam głową przy fragmencie o dramach, które Świadek zwyczajnie określa tasiemcami, co na kartach książeczki brzmi negatywnie i z pewną nutą ignorancji. Bo jest mi trudno nazwać dwudziestoodcinkowy serial tasiemcem, szczególnie, że cała historia zamyka się w jednym sezonie.

Oczywiście Świadek doświadcza Korei na własnej skórze, wiec wcale nie neguję jej punktu widzenia. Przecież każdy jest inny, zauważa inne rzeczy, spotyka na swojej drodze innych ludzi, przez co ma też inne interakcje. Jak w każdym miejscu na świecie. Pewna nijakość Zaproszenia na kimchi może być też efektem doboru wykorzystanych fragmentów. Bo przecież w innym miejscu autorka opisuje życie Koreańczyków z brutalną wnikliwością.

W Korei konkurencja jest ostra jak brzytwa. Już wybór niewłaściwego przedszkola może przesądzić sprawę. Mamy porównują ceny, usługi i opinie, następnie starannie wyszukują perły, które i z ich dzieci uczynią perły. Najlepsze jest takie przedszkole, które oferuje lekcje angielskiego z „native speakerem”, naukę baletu, golfa, no i rzetelne przygotowanie do szkoły. Wielu znanych mi przedszkolaków potrafi już bezbłędnie pisać, czytać, recytuje bez zająknięcia główne planety, organy i grupy owadów. Elitarne przedszkola i szkoły prywatne przyjmują zapisy z kilkuletnim wyprzedzeniem. Zdarza się, że Koreanki zapisują swoje dzieci do szkół jeszcze przed ich narodzinami!

Wydawca postarał się nieco, bo na końcu książeczki pojawia się trochę danych geopolitycznych i historycznych, a nawet kilka przepisów (po składnikach widzę, że dostosowanych do polskich sklepów). Ale nigdy nie zapłaciłabym ceny okładkowej za Zaproszenie na kimchi – prawie 30 zł. Nie potrafię się pozycją zachwycić, bo chyba więcej ciekawych informacji udało mi się wchłonąć dzięki vlogom. I tutaj chętnie odsyłam do Kanadyjczyków Simona i Mariny z Eat Your Kimchi, którzy mieszkali w Korei siedem lat (teraz przenieśli się do Japonii) oraz do niedawno odkrytej Polki, która znana jest jako Pyra w Korei.

Pozycja była zdecydowanie ciekawostką – jak to Polka odbiera kraj azjatycki, w dodatku nie nastawiona na szeroko pojętą popkulturę koreańską. Ale czegoś zabrakło – chyba wizji, w jaki sposób ubrać dobrze taką dziennikową pozycję. A przede wszystkim zabrakło dobrej okładki, która nie odstraszy na dzień dobry.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s