film · literatura · podsumowanie · serial

Kwartalnik zimowy ’17 – popkultura

Po ponad pół roku znalazłam metodę na nie tak częste podsumowania, bo w miesiąc to u mnie się za mało dzieje nieazjatyckich rzeczy do opisania. I chociaż kwartalne podsumowania mi chodziły już po głowie, to tak na dobrą sprawę do działania mnie pchnęła Gosiarella swoim wpisem o k-dramach.

Żeby mi nie wyszło tl;dr postanowiłam podzielić kwartalnik na dwie części. Pierwsza z nich to ta „popkulturowa” gdzie wszystko to co zachodnie i europejskie. Bo wbrew pozorom przez trzy miesiące się tego trochę nazbierało (czego nie widać ani na blogu ani na blogowym fb). Druga część na dniach i tam już typowy darmowy słowotok z obrazkami.

Przeczytałam książkę. Aż jedną. I jestem z siebie nieco dumna, a wiem, że nie powinnam. Jak co roku biorę udział w wyzwaniu goodreads, ale tym razem bezpiecznie – 12 książek na rok, i już jestem o 2 do tyłu… Przenosząc się w zeszłym roku do kobo (moją historię z ebookami w UK opisuje zawsze, gdy dzieję się coś strasznego, w odpowiedniej kategorii) dostałam £10 bonu na zakup nowych ebooków, wykorzystałam to na dokupienie pozostałych dwóch tomów Sagi księżycowej: Winter oraz zbioru opowiadań Stars Above. I nie, nic z tego nie przeczytałam, ale w końcu nadrobiłam Fairest: Levana’s Story, czyli opowieść o tym jak zła królowa cyklu stałą się tym, kim jest.

Marissa Meyer stworzyła niezwykły świat, w którym baśnie ożywają na nową z niezwykłą świeżością. Levana jest idealnym złym charakterem, który ma w sobie pewną głębie i solidne podstawy do bycia tym, kim jest. Dzięki tej powieści można poczuć do niej pewną sympatię jako bardzo skrzywdzonej małej dziewczynki. Podoba mi się to, że nie jest zła, bo ktoś musi być. Skomplikowani wewnętrznie bohaterowie zawsze są lepsi. Meyer wiedziała w którym momencie cyklu przedstawić nam młodość Levany, mam nadzieję, że Winter teraz wyda mi się jeszcze lepszą powieścią (jak tylko postanowię się za nią zabrać).

Zdecydowanie też kupię Hartless.

Filmy dla dużych i małych. Nie oglądamy aż tylu filmów jak kiedyś (mam na myśli mnie i prawie-męża). I nigdy sobie ich nie zapisuję, więc pewnie pominęłam kilka w mojej pamięci. Kolejność zupełnie przypadkowa.

Wydaje mi się, że Room był pierwszym filmem tego roku i zdecydowanie zasługuje na uznanie. Obraz z 2015 roku, w którym główne role grają Brie Larson, Jacob Tremblay oraz pewien mały pokój. Pewnie nigdy bym się z tym filmem  nie zderzyła, gdyby nie Kinomaniak, który dął mu 10/10 – to jest rekomendacja obok której nie przechodzi się obojętnie. Jakiekolwiek zdanie opisu zupełnie zepsuje odbiór filmu, to po prostu trzeba obejrzeć.

„Room” 2015 reż. Lenny Abrahamson

Kolejnym filmem, który zasługuje na kilka słów, jest Arrival. Zauważyłam, że te dobre filmy oglądam wtedy, gdy wcale mi się nie chce – czasami nie ma się ochoty na nieco ambitniejsze obrazy, ale z Połówkiem szukamy kompromisów. Mamy zatem Amy Adams i Jeremiego Rennera w pierwszym kontakcie z obcymi. Zupełnie inne podejście do tematu niż większość filmów o kosmitach, to nie jest kolejny Dzień Niepodległości (i bardzo dobrze). W Arrival skupiamy się na lingwistycznym problemie spotkania – naukowym i społecznym. Świetne zakończenie, warto obejrzeć.

Odhaczyłam też kilka lżejszych i zabawnych filmów. Na liście znalazły się takie produkcje jak: Suicide Squad, Finding Dory, The Interview oraz The Other Guys. Ale wisienką na torcie jest bardzo magiczny film: Fantastic Beasts and Where to Find Them. Ja bardzo żałuję, ale to bardzo, że nie poszłam na ten film do kina, a wybrałam wtedy Rouge One. Z tych dwóch filmów, zdecydowanie lepiej oglądałoby się na wielgachnym ekranie Fantastyczne Zwierzęta. Bardzo fajna bajka dla dorosłych, chcę więcej.

Polski akcent i ‚still better love story then Twilight’ ;)

A teraz czas na krótką formę, czyli seriale i serialiki.

Fakt: Iwona zawsze ogląda jakiś serial z Połówkiem, obok ton azjatyckich dram, które pochłania. Jak się okazuje, przez te trzy miesiące obejrzeliśmy całkiem sporo. Musze przyznać, że częściej sięgamy po te mroczne i brutalne, no chyba że będzie to taki Dirk Gently, ale to już inna bajka.

Obejrzeliśmy sezon 4b Vikings – to się już zaczyna robić nudne. Mam wrażenie, że ciągną na raz zbyt dużo wątków, przez co żaden nie ma aż tyle czasu antenowego na wciągnięcie. Cieszę się, że ten rozciapciany Ragnar umarł, bo bolało na niego patrzeć. Liczyłam że Bjorn będzie teraz takim mocnym graczem, ale Ivar zakończeniem sezonu przebił wszystkich, nawet Flokiego!

Nadrobiliśmy takie cudo jak Westworld, który ponoć ma mieć drugi sezon w przyszłym roku. Anthony Hopkins jak zwykle pokazał klasę aktorską, za to James Marsden zagrał Cyklopa na dzikim zachodzie (chyba ma pecha do ról, bo Teddy Flood nie maił w ogóle charakteru). Dodatkowo HBO dało nam takie twarze jak Rodrigo Santoro czy Ed Harris – ja się czułam kupiona już samą obsadą. Serial bardzo zaskakiwał, chociaż muszę przyznać, ze potrzebowałam trzech odcinków, żeby oglądać bez mrugania. Znów wielki finał i nie mam pojecia, jak może wyglądać kolejny sezon – to będzie musiało być coś niebanalnego z jakimś wielkim twistem fabularnym.

Przypadkiem odkryłam na nowo Toma Hardy’ego, i to nawet dwa razy. Pierwszy raz gdy obejrzeliśmy Taboo. Ja bardzo lubię, kiedy serial potrafi mnie zaskoczyć, tu udało się to kilka razy. Uśmiechnęłam się nie raz na widok aktorów. Jonathan Pryce znów zagrał bardzo ważną osobę w Kompanii Wschodnio-Indyjskiej (tak, to ojciec Elizabeth z Piratów z Karaibów). Dodatkowo prawie nie do poznania Mycroft Holmes w roli Księcia Regenta (Mark Gatiss) i jedna z najbardziej wkurzających sióstr na świecie (Oona Chaplin). I jest zielone światło na sezon drugi.

Później Tom Hardy ujawnił się przypadkiem w Peaky Blinders. Mam z tym serialem wielki problem, bo chociaż obejrzałam wszystkie 3 sezony, to nie umiałam się przez połowę wkręcić aż tak bardzo. Winą może być fakt, że oglądaliśmy to zaraz po Taboo. Niemniej uważam, że sezon pierwszy Peaky Blinders był zdecydowanie najlepszy, chociaż potem pojawił się Tom Hardy w roli tego niezwykłego Żyda i przypieczętował sobie tym występem etykietkę świetnego aktora. W trakcie realizacji (albo w planach) jest czwarty sezon, cóż po takim cliffhangerze na koniec nie może być inaczej.

Prawie zapomniałam, że oglądaliśmy Sherlocka od BBC. Nie wiem co napisać, bo zwyczajnie niewiele pamiętam. Wiem, że pierwszy odcinek strasznie mi się dłużył i tyle.

Jesteśmy fanami AHS, a teraz doszło do tego jeszcze American Crime Story, bo obejrzeliśmy na urlopie OJ Simpson vs The People. Po tym serialu ja się pytam, jak to się stało, że oni go uniewinnili? Serial wskazywał Simsona dla mnie jednoznacznie, ale z drugiej strony – to jest serial. Wiem, że ACS ma dwa kolejne sezony w przygotowaniu, a oprócz tego R. Murphy kręci jeszcze inne antologie i chyba ma pełne ręce roboty.

Dzielnie też oglądamy Iron Fist, i wcale nie jest tak zły jak go malują. Czyżby jakiś chwyt marketingowy? Obsmarujmy serial, to więcej osób obejrzy? A tak na poważnie, wiem czemu Iron Fist może się nie podobać, zasługa w tym naszego bohatera. Z drugiej strony, ja sobie umiem jego zachowanie świetnie wytłumaczyć i powiązać z jego osobowością, przez co wcale nie jest on tak strasznie beznadziejny. Claire Temple wygrywa wszystkich! Pozostaje mi już tylko nadrobić drugi sezon Daredevila przed Defenders, bo pewnie powinnam.

Jeszcze wspomnę, że gdzieś na przełomie roku poznaliśmy animowany serial Rick and Morty, który wydaje mi sue jakąś dziwną parodią Marty’ego i Doca z Back to the Future. Zatem na koniec taki mały filmik:

Reklamy

5 thoughts on “Kwartalnik zimowy ’17 – popkultura

  1. Aghr, muszę w końcu Arrival obejrzeć. I Rogue One też. Ależ mam zaległości…

    Co do Westworldu, to o ile dobrze zrozumiałam, drugi sezon w ogóle nie będzie się dział na Dzikim Zachodzie, tylko w innej „sekcji” – bodajże w ostatnim odcinku zostało zasugerowane, że mają tam też udawaną Azję, chyba Japonię? Ale nie wiem, na ile to prawda.

    1. Tak, tam mieli jakiś świat z samurajami. W sumie to fajnie wiedzieć, że nie będzie już dzikiego zachodu, no bo jak?:D
      Ale dziś też przeczytałam, że użytkownicy reddita odgadli fabułę tego drugiego sezonu, czy coś takiego, i zmieniają, bo jak to tak. Oby to wyszło tak jak planowane w 2018… Ja też lubię snuć teorie, ale jak oni mogą tak psuć? :(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s