film

SOFa #4: Wołyń

W wielkanocny weekend obejrzałam Wołyń w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego i chyba nadal go przetrawiam. Na SOFę trafił pierwszy poważny film i może być tutaj nieco krwawo. To takie małe ostrzeżenie, bo spoilery też będą.

Mam wrażenie, że Polacy są dobrzy w robieniu konkretnego rodzaju filmów – takich historyczno-wojenno-cierpiętniczych. I wcale nie uważam tego, za coś złego – ot fakty. Czasami jeszcze wychodzi nam coś sensacyjnego, ale wszystko inne to jakoś tak nie bardzo. Nawet z lekturami szkolnymi (te klasyki polskiej literatury!) jakoś nie zawsze są na poziomie, ale ja nie o tym miałam.

Wołyń to film krwawy i przerażający. Zdaje się, że miał różne recenzje – przyznaje się, nie czytałam, ale faktem jest, że zdobył kilka nagród i słusznie. Po seansie rozmawiałam chwilę z moim Połówkiem na temat filmu i on uznał, że bardzo trafnie skomentowałam całość: jak można mieć w sobie tyle nienawiści i uprzedzeń, żeby zabić drugiego człowieka tylko dlatego, że urodził się po innej stronie rzeki? Ja jestem tolerancyjna i mój umysł nie ogarnia, zwyczajnie nie rozumiem.

To nie by film łatwy w odbiorze, głównie przez realizm i bardzo duża ilość brutalnych scen tortur. A zaczyna się sielankowo, małżeństwem między Polką a Ukraińcem. Czyli przymierzem miedzy narodami zawartym w bardzo prosty sposób. Bo Wołyń rzuca nam też trochę symbolicznych scen. Jednym z ciekawszych zabiegów jest pewna klamra: jednym z pokazanych zwyczajów weselnych jest obcinanie panieńskiego warkocza – Hela kładzie głowę na progu jak do ścięcia, ale ofiarą siekiery padają jedynie jej włosy. Na koniec filmu, kobieta znów kładzie głowę na tym samym progu – tym razem ją traci. I chyba najstraszniejsze w tej scenie jest to, że egzekucji dokonuje jej rodak, bo poszła za Ukraińca, więc jest zdrajcą krwi.

Słyszałam zarzut, że film jest pokazany z polskiej perspektywy, co mi w jakiś sposób sugeruje, że to Polacy są ofiarami. Myślę, że szukanie winnego jest najmniejszym problemem w całej tej tragedii. Ale ja nie chcę się mieszać politycznie. Ja myślę, że uważny widz wyłapie w Wołyniu problem Żydów, nadrzędność Niemców czy Rosjan, mieszanie się religii w życie społeczne i wile innych drobnych szczegółów, które wpływają na światopogląd i przekonanie jednostki (te jednostki tworzą przerażający tłum).

Ścięcie Heli pokazuje jak pałający zemstą Polak okazał się bardziej gorliwy od Ukraińca. Ale z drugiej strony wymyśle tortury, które twórcy nam pokazali – brak słów. Obdzieranie żywcem ze skóry, skalpowanie, obcinanie rąk, wkładanie dłoni do wrzątku, rozrywanie końmi, palenie żywcem… Jedna z mocniejszych scen, to podpalenie chłopca, którego najpierw oprawcy owinęli w siano robiąc z niego taki chodzący snopek. Nie pamiętam kiedy ostatni raz film tak mną wstrząsnął – kiedy już nie mogłam patrzeć, to zakrywałam głowę kocem.

Film warty obejrzenia, zdecydowanie. Ale trzeba być przygotowanym na mocne wrażenia.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s