komentarz · koreański

Kpop, czy nie kpop?

Przestałam być typem blogera, który pisze o ciekawych sprawach i ma jakieś opinie. No chyba, że znów rynek ebooków w UK nie pozwala mi spokojnie egzystować. Ale czasami przechodzę obok zaskakujących wiadomości i tematów, które aż się proszą o jakiś komentarz. Więc taka oto próba ogarnięcia kpopów i posiadania jakiegoś zdania.

Kilka dni temu w internetach zawrzało (w pewnym miejscu internetów, ale nadal się liczy), bo oto czterech panów próbuje być kpopowym boysbandem. Niby nic dziwnego, w końcu śpiewać każdy może. Problem pojawił się, bo panowie z zespołu, o pięknej nazwie EXP EDITION, pochodzą z USA i są w większej części rasy kaukaskiej (no po prostu są biali, chociaż nie mam pojęcia, czy to ma jakieś znaczenie w problemie).

Zacznę od tego, że nie rozumiem nagłej gównoburzy w internetach, bo EXP (dla skrótu, oni chyba też tak mówią) zadebiutował w sieci w 2015 roku jeszcze jako zestaw sześciu (wtedy w zespole było  jeszcze dwóch czarnoskórych panów). Zresztą oto klip, który może nie jest wizualnym mistrzostwem, ale da się tego słuchać (mimo, że tekst też nie powala na kolana).

Wydaje mi się, że zarówno panowie, jak i osoby stojące za zespołem, zauważyły, że piosenka nie była najlepsza. To bardziej takie demo, któremu jeszcze do kpopu chyba daleko, więc może nie wzbudziło w nikim aż takiego gniewu – nie oszukujmy się, wyszło nieporadnie. I to takie smutne.

Zanim wskoczę do właściwej gównoburzy, i dodatków około kpopowych, kilka słów o projekcie, bo próbowałam zrobić mój risercz. Zespół to projekt, w pewien sposób naukowy, stworzony przez Borę Kim, która jak się okazuje pochodzi z Seulu w Korei, a studiowała na Uniwersytecie Columbia. Sam projekt #immabb (I’m Making a Boy Band) ma długa historię, bo w 2014 roku Bora Kim udzieliła wywiadu (do poczytania), ale zacytuję trochę oryginału:

I was interested in researching the phenomenon of the Korean Wave, and the commercial success of K-pop especially, on a global scale. It was almost an overnight explosion with PSY’s “Gangnam Style,” and the way that the Korean press and public dealt with this phenomenon intrigued me. (…) I was interested in K-pop and Idol Groups on this level initially as I was thinking about cultural flow, or the relationship of dominant culture and peripheral culture, and how that is interwoven with one’s identity or one’s national identity. I wanted to see what would happen if I made American boys into K-pop performers, by teaching them how to sing in Korean and act like Korean boys, and complicate this flow/appropriation even more, since I’m in New York, where so many talents are just one online recruitment ad away.

W skrócie, to taki projekt socjologiczno-kulturowy. I trzeba zauważyć, że Bora Kim jest Koreanką, więc wie (w moim małym domyśle), jak zrobić z chłopaków bardziej koreańskich chłopaków (czy to ma sens?). Przez te 2-3 lata od założenie projektowego zespołu, EXP przeszedł pewną transformację. Obecnie chłopcy mieszkają w Korei, gdzie uczą się języka, choreografii i estetyki (moje osobiste wnioski po ich najnowszym klipie, ale to za chwilę). I obecnie liczy sobie 4 członków: Koki Tomlinson – w połowie Japończyk, w połowie Niemiec; Frankie DaPonte – Portugalczyk; Hunter Kohl – z Nowego Jorku; Šime Košta – Chorwacja. Tutaj świeżutki wywiad.

Zawrzało przy okazji ich najnowszego singla, i jeśli mój risercz nie kłamie, to wydanego 17 kwietnia w Korei. Główne zarzuty to fakt, że panowie nie trenowali latami jak utalentowani Koreańczycy, nie tańczą jak roboty, nie włożyli w to bardzo ciężkiej pracy i zabierają miejsce na scenie komuś z kraju (do takiego wniosku doszłam czytając trochę komentarzy w internetach, bo tego jest masa). Myślę, że do tego dochodzi fakt, że są białymi amerykanami (ale nie wolno o tym głośno mówić), nakłada się na to ogólnoświatowy whitewashing w filmach, o którym ostatnio tak głośno i to całe K, które stoi w kpopie.

No bo faktycznie, to jest Kpop. Jak można zostać kpopowym idolem nie będąc Koreańczykiem, skoro K to koreański w nazwie? To tak samo jak z mangą – nawet jak rysujesz mangową kreską, to to nie jest manga. Ale wtedy wchodzimy na niebezpieczne wody: gdzie jest granica bycia Koreańczykiem (popatrzyłam znacząco na idoli pochodzących z Tajlandii, Chin, Japonii, ameryki i innych zakątków świata…). Koreo kłamiesz i jesteś hipokrytą.

I to jest dobry moment na nową piosenkę chłopaków z EXP EDITION „Feel like this”:

Ja widzę poprawę na każdym poziomie: wizualnie jest dobrze, widać też bardziej kpopową stylistykę, śpiewają więcej po koreańsku (nie jestem pewna jakości, nie jest to na pewno poziom native; musiałby się wypowiedzieć ktoś inny) i też chyba pracowali dużo nad językiem – słychać, sama piosenka fajnie wpada w ucho. I ok, może i by EXP dobrze by brzmiał po angielsku, i pewnie mieliby szanse na przebicie się gdzieś tam, ale zaczynam nie rozumieć.

Więc, to jest ok, jak CL nagrywa sobie amerykański debiut, po angielsku, w amerykańskiej stylistyce? Jest ok, kiedy koreańskie agencje łapią sobie w klatki trainees, upolowane na ulicach Nowego Jorku albo Chicago, czy też w Bangkoku, żeby ich zespół był zróżnicowany (wszyscy kochamy GOT7, taki bardzo koreański boysband)? Ale biali faceci (nie mogę mówić Amerykanie, w sumie to tam jest nawet pół Japończyka) już po koreańsku nie mogą? Bo nie trenują i nie poświęcają całych siebie? Panowie z EXP przenieśli się do Seulu, żeby się uczyć i patrząc na oba klipy, to chyba jednak te półtorej roku poświęcili na trening i sporo ciężkiej pracy. Zrobiłam mały risercz i chociaż mój pierwszy odruch był EXP WTF?, to teraz jest to Koreo WTF?

(na marginesie, chociaż wiem, że jedna grupa to parodia, ale amerykańskie BgA jest ok, ale amerykański EXP już nie? co jest nie tak z ludźmi?)

I żeby nie być zupełnie bezpodstawną, że chłopcy wiedzą co robią, ich występ w I Can See Your Voice 4:

To może teraz kobiety?

Tylko dwa dni później, bo 19 kwietnia, afroamerykańskie duo CoCo Avenue wypuszcza swój singiel „Eottae”:

Dziewczyny wcześniej robiły covery (naliczyłam może 5 na ich kanale) i swój oryginalny kawałek wydały, bo uznały, że kpop nie rozumie elementów kultury z których czerpie, i one muszą im pokazać o co chodzi. Tutaj nie zrobiłam riserczu, przyznaje się, ale poczytałam komentarze pod klipem. Tyle pochwał i pozytywów, i że są lepsze od EXP, i może taki reprezentant:

As much as K-pop, K-Hip hop, and K-R&B be ripping off of black culture, I can’t be mad and neither can the rest of you. Girls, y’all did THAT. You just got a new fan! I hope you two rise!

Więc czterech białych facetów robiących kpop w Korei jest bee, ale dwie czarne laski robiące kpop, bo tak, jest już ok. Brawo internecie…

I wisienka na torcie całego szumu: Jaden Smith. Tutaj trochę brak mi słów, bo młody Smith jednak jedzie na popularności rodziców i ich pieniądzach. Nie jest za dobrym aktorem, nie wiem jak radzi sobie muzycznie, ale znany jest jako fan G-Dragona. Już w zeszłym roku młody Jaden zapowiadał, że chce zostać kpopowym idolem. W tym tygodniu zmiótł podwórko, twierdząc, że w najbliższych 4 miesiącach rzuci swoim k-debiutem. Strach się bać? Jednocześnie młody Smith, wraz ze swoją siostrą, robi jakiś rock band.

Szczerze, to ja jestem pełna podziwu dla EXP i pań, które ich robią. Zła prasa im nie straszna (w myśl zasady, nie ważne jak mówią, ważne, że mówią) i dalej robią swoje. I przyznam się, że widziałam ich pierwszy klip kiedy on wyszedł i półtorej roku temu łapałam się za głowę, ale teraz mam ochotę szczerze im kibicować w tej trudnej drodze. Łamią zasady. Chociaż szufladkowanie się jako artysta kpopowy nadal mi zgrzyta, i ja wiem, że to im się nie uda, zawsze będzie więcej krytyki i pochwał. Ale chciałabym zobaczyć, jak się poprawia za rok, i co wyjdzie z całego projektu. Chciałabym też przeczytać jakiś referat Bory Kim na temat całego projektu (jak ktoś coś widział, to niech rzuca, bo mnie to ciekawi).

Jednocześnie smuci mnie taka ogólna hipokryzja. Fanów, bo dla nich BgA i CoCo Avenue są okej. Koreańskiego przemysłu muzycznego i Koreańczyków, bo Ci wszyscy niekoreańscy idole i próba rzucenia się na amerykański rynek po kasę (o czerpaniu z innych kultur muzycznych nie wspomnę, ale to jest chyba taka naturalna rzecz).

Prasówka:

strona CoCo Avenue

strona EXP EDITION

artykuły na soompi: EXP, CoCo, Jaden

Reklamy

One thought on “Kpop, czy nie kpop?

  1. Jest artykuł, niestety za paywallem (http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/ludzieistyle/1701974,1,kim-sa-japonskie-idolki.read), o j-popie. Trochę co innego, ale perspektywa w sumie podobna, chodzi raczej o całą tę kulturową otoczkę. Tak bym przynajmniej powiedziała.

    Co do różnej reakcji na grupę białych mężczyzn a czarnych kobiet to wynika to oczywiście z bardzo dziwnego momentu w historii, w którym się znaleźliśmy, takim przejściowym, gdy różne grupy szukają sposobu na wyrażanie siebie na nowe sposoby. „Biały cis-mężczyzna” stał się przysłowiowym chłopcem do bicia, bo reprezentuje ucisk czy też lekceważenie względem innych grup. A ponieważ jesteśmy w burzliwym momencie historii, wielu ludzi jeszcze nie nauczyło się umiarkowania i pod tę opresyjną kulturę podpina wszystko, nawet to co nie jest szkodliwe i niewinne. Dlatego pojawia się niechęć do boysbandu, bo podświadomie odnosi się wrażenie, że oni próbują „ukraść” coś dla siebie, znowu jakoś ucisnąć inną grupę, tu Koreańczyków, gdy czarne dziewczyny dla odmiany „wyzwalają się” spod ucisku. Wszystko jak zawsze wynika ze stereotypów, braku zdrowego rozsądku i zrozumienia, czym jest prawdziwy ucisk.

    Zresztą kwestia tego, co wypada, a co nie, co jest „białych ludzi”, a co „czarnych ludzi” jest bardzo ciekawa i mam wrażenie, że ktoś powinien naukowo to zbadać. Bo tak na przykład Scarlett Johansson w GITS-ie Japończykom zupełnie nie przeszkadza i są z nią ok, ale Zachód krzyczy, że to whitewashing. Jak czytałam sobie o dredach to natrafiłam na wątki, że ktoś został zwyzywany, że nie wolno mu nosić dredów, bo to element czarnej kultury, a on jest biały. Z jednej strony to ciekawe, że ludzie reagują gównoburzą na drobiazgi, bo widać nigdy nie spotkało ich coś naprawdę przykrego, a z drugiej nastolatki popełniają samobójstwa, bo są prześladowani za należenie do takiej a takiej grupy. Czasami to społeczne oburzenie kierowane jest zupełnie nie tam gdzie trzeba, wynajduje się problemy tam, gdzie ich nie ma, zamiast skupić się na prawdziwych tragediach i prawdziwych przykładach ucisku. Jak ktoś chce powalczyć z „kulturą białego cis-mężczyzny” to zamiast psioczyć na pseudo-koreański zespół mógłby się zainteresować „global gag”.

    Bosz, a mi referat wyszedł -_- I nawet nie wiem, czy udało mi się wytłumaczyć, co chciałam powiedzieć…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s