k-dramy

Dramaland: Night Scholar

Jedna z najbardziej wymęczonych dram, jakie przyszło mi oglądać. Zdecydowanie zasługuje na kilka zdań opisu. Katowałam się nią przez miesiące, spędzając na jednym odcinku po kilka dni. Robiłam przerwy na inne tytułu, żeby nabrać sił i dystansu.

Mowa tutaj o Scholar Who Walks the Night z 2015 roku, dramie na podstawie webtoona o tym samym tytule. Miało być o wampirach w sukienkach, walce na kły i pazury oraz ssaniu krwi. Dostałam coś zupełnie innego.

Polubiłam aktora Lee Joon Gi i pewnego dnia postanowiłam sobie za cel nadrobienie większości dram i filmów z jego udziałem, czego efektem jest własnie Scholar Who Walks The Night. Ostrzegali mnie, że nie powinnam brać się za ten tytuł – nie posłuchałam. I sama nie wiem czy to źle, czy dobrze, bo opis fabuł jets całkiem ciekawy, dodatkowo mam wrażenie, że historyczne azjatyckie stroje świetnie pasują do dziwnej fantastyki (pomijam te dziwne kapelusze). A jednak coś poszło nie tak.

Jestem mocno rozczarowana. Szczególnie, że uważam Lee Joon Gi za dobrego aktora, i po obejrzeniu kilku innych jego dram nie wyobrażałam sobie, że wybierze tak słaby tytuł. Scholar Who Walks the Night ma aż 20 odcinków, co jest jakąś zbrodnią przeciwko tej historii (ale o tym za chwilę). I tutaj wszystko się rozbija, łącznie z aktorstwem.

Aktorstwo

Skoro już przy Lee Joon Gi jestem – powiem tak: długo długo nie miał co grać. Dopiero kiedy w jego głowie dochodzi do zderzenia wampirzego ja i człowieczego ja, to widzimy tak na prawdę dwie różne postacie i to jest prawie tak dobre jak Ji Sung w Kill Me, Heal Me. To jest ten moment, kiedy możemy aktora docenić, tylko dlaczego przychodzi on tak późno? Odpowiedź: bo scenarzyści wpadli na pomysł 20 odcinków i totalnie bezsensownego prowadzenia fabuły.

Ale jest dwójka aktorów, których muszę pochwalić. Przede wszystkim Lee Soo Hyuk w roli wampira Gwi – to był strzał w dziesiątkę. Głos i taki fajny sposób patrzenia spod brwi – mimo całego bycia złym wampirem w szlafroczkach, to ja uznaję go za mocny punkt tej dramy. Widziałam Lee Soo Hyuka w innych rolach i wiem, że sobie tu poradził, dodatkowo nikt go jakoś dziwacznie nie ucharakteryzował (ponoć w webtoonie ma fioletowe włosy!). Ludzie mogą mówić i pisać co chcą, ale z materiałem, który on dostał, to to był niezwykle mroczny wampir.

Z kolei na żeńskim froncie mam ochotę pochwalić Kim So Eun, która mimo niezbyt mocnej roli (no napisali ją płasko i jednowymiarowo, jak 80% ról kobiecych w dramach) wypada znacznie lepiej niż Lee Yu Bi (która mnie nie przekonała do swojej postaci). Pójdę o krok dalej i powiem, że Kim So Eun dostałaby ode mnie nagrodę najlepszego aktora w dramie, tej dramie. Jak dla mnie, to stworzyła na ekranie najbardziej wiarygodna postać tej dramy przy tak kiepskiej fabule.

Fabuła i scenariusz

Kiedy myślę o scenariuszu, to mam ochotę zamilknąć. Dałam już delikatnie do zrozumienia, że drama jest za długa. Dwadzieścia odcinków dla tej historii to w zasadzie rozwlekanie powietrza… i próba wyłudzenia pieniędzy przez twórców. Jakby tak to pociąć i skondensować do 12 odcinków, to wydaje mi się, że Scholar zyskałby na ciekawości, dostalibyśmy trochę sensownej akcji i może nie zasypiałabym gdzieś w międzyczasie. Tak, udało mi się kilka razy zasnąć, i wybudzając się z takiego półsnu po 10 minutach na pytanie zadane samej sobie „Czy coś mnie ominęło?” odpowiadałam „Yyy… nieeeeeee”. To chyba o czymś świadczy.

Super sekretny plan na pozbycie się złego wampira Gwi był powalająco skomplikowany. No dobrze, może to nie był jakiś tragiczny plan, ale sposób przedstawienia go już tak. Ale to chyba wina bezsensownie długiego scenariusza i słabych dialogów. Nawet motywacja działań bohaterów jest taka sobie. Jedyna spójna postać to młoda królowa (tak, to postać grana przez Kim So Eun), która nigdy nie odsłania do końca swoich kart i jestem w stanie jej uwierzyć, że coś tam sobie knuje na boku. Totalnie pokerowa twarz przez większość czasu antenowego – efekt tego jak i gdzie została wychowana. Przy niej młody król to ciapa.

Scenarzyści to jednak durnie i potrafią zepsuć nawet najlepsze rzeczy. Dostaliśmy mini genezę Gwi, i zrobiło mi się smutno, że to nie do końca rządny władzy wampir. I miał być on bestią bez ludzkiego serca, więc po co to dziwne przywiązanie do Choi Hye Ryung? Ale tak na poważnie wciśniecie mu na koniec coś na kształt miłości?

Nagły wzrost zainteresowania fabułą zaliczyłam w okolicy 15 odcinka, może nieco wcześniej. Kiedy drama zaczęła się zbliżać do jakiejś sensownej walki między dwoma wampirami. I też nie tego się spodziewałam. Jedna z konfrontacji przez chwile była walką na plaskacze w twarz… Nawet nie wyjęli kłów. Scena, z którą do końca będę kojarzyła Scholar Who Walks the Night, bo taka niezapomniana na swój przewrotny sposób.

Napakowany akcją teaser dramy, z którego wynika, że tam się coś dzieje:

Wątki romantyczne

Nie kupuję tej cudownej miłości między wampirzym Kim Sung Yeolem a chłopczycą Jo Yang Seon. Już bardzie wiarygodne jest pewne rodzące się uczucie między księciem Lee Yoonem a Choi Hye Ryung. Lee Yu Bi nie dała rady pociągnąć swojej postaci. Koniec.

To jeszcze taki romantyczny teaser dramy, że niby siła napędowa akcji:

Podsumowanie?

Jestem z siebie niezwykle dumna, że jednak nie rzuciłam dramy w cholerę. Chociaż to może nie być dobry powód do dumy… Drama dla wytrwałych i serialowych masochistów (do których się zaliczam). To taki kolejny zmarnowany potencjał.

PS. Kończę własnie oglądać Time Between Dog and Wolf z Lee Joon Gi z 2007 roku. Lepsze od Scholar Who Walks the Night. I w tym momencie została mi już tylko jedna drama z aktorem, która mam w planie – Two Weeks 2013 – bo nie planuję się cofać bardziej niż ten 2007. Potem już tylko filmy.

Advertisements

4 thoughts on “Dramaland: Night Scholar

  1. Właśnie tak czasem bywa, że coś nas zainteresuje, a tu niestety okaże się, że wyszła totalna klapa. Raz z mężem wybraliśmy film jakiegoś dobrego reżysera (już teraz nie pamiętam nazwiska, ani tytułu filmu). Recenzje były świetne. Ale film tak nam do gustu nie przypadł, że ja zasnęłam po 20 minutach. Mąż dzielnie trwał do końca, ale stwierdził, że to było najgorzej spożytkowane 1,5 godziny. Dlatego nie wiem czy to my się nie znamy, czy ci krytycy od recenzji, którzy film ocenili tak dobrze.

  2. Długo się zastanawiałam czy brać się za ten tytuł. Teraz przez egzaminem coraz mniej czasu, wampiry to też już taki wymęczony temat. Dobrze, że się nie skusiłam. Teraz w maj (10 maja) startują dwie nowe dramy, które chcę oglądać: „Ruler: Master of the Mask” oraz „Suspicious Partner”. Mam nadzieję, że któraś z nich okażę się tym tytułem, na który wyczekuje się cały tydzień :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s