k-dramy · podsumowanie

Kwartalnik wiosenny ’17 – Dramaland

Mój zimowy kwartalnik azjatycki chyba się spodobał, więc zmierzam dalej wytyczoną sobie ścieżką. Oczywiście na blogu nadal się pojawiają dłuższe dramowe teksty, ale ten kompaktowy sposób wydaje mi się być najlepszym podsumowaniem. Bo co za dużo, to niezdrowo (nie dotyczy oglądania).

Zanim przejdę do konkretnych tytułów, bardzo szybkie podsumowanie mojego słoiczkowego wyzwania.  Z mojego Drama Jar Challenge obejrzałam: Time Between Dog and Wolf, D-Day oraz Age of Youth (którego nie wylosowałam, ale było w słoiczku, więc skreślam z listy oczekujących). Wprawdzie wylosowałam jako kolejny tytuł The Three Musketeers, ale nie zmieścił się w planie dram oglądanych i przeskakuje na kolejny kwartał. Jednocześnie mam kolejne 32 tytułu, które w przyszłym miesiącu trafią do puli losowań – jest to efekt nieustannego powiększania zbioru „do obejrzenia”. Więc następnym razem będę losowała spośród 60 karteczek.

Dodatkowo na blogu pojawiła się jedna recenzja dramy, a fajesbooku (TUTAJ) pisałam o pierwszych wrażeniach z Netflixowego Man to Man.

I trochę statystyk o marnowaniu czasu. W kwietniu na dramach spędziłam 43 godziny, w maju 58 godzin, a w czerwcu tylko 14. Ukończyłam 6 dram (wrażenia poniżej) a w całości obejrzałam 4 tytuły. Były to wyłącznie dramy koreańskie, nie obejrzałam tez żadnego filmu. Na przyszły kwartał mam rozpoczęte 3 tytuły

Strong Woman Do Bong Soon

Była to dla mnie bardzo nierówna drama. W moim odczuciu to miał być rom-com z elementami supernatural, taka lekka i zabawna odpowiedz na filmy o superbohaterach. Wyszło jak wyszło. Romans rozwijał się tak wolno, ale to tak bardzo bardzo wolno, że nie wiedziałam czy mi smutno, czy żal. Dodatkowo momenty wzdychania bohaterów, nie rozumienia samego siebie okraszono bardzo kiepską zagadką kryminalną, i reklamowaniem podpasek. Scenariusz taki sobie, bohaterowie napisani słabo. Ji Soo grał super policjanta z kryminalnej, który wydawał się głupkiem (taki smuteczek), Park Hyung Sik w roli skaczącej i piszczącej nastolatki powodował, że chciałam walić głową o ścianę. Najbardziej jednak przeszkadzał mi dziecinny sposób mówienia Park Bo Young (oby to była tylko ta drama). Zbyt słodko jak na hybrydę gatunkową. Jak można zmarnować pół odcinka na główną parę, która się tylko na siebie gapi? Jak?! Oczywiście postacie, które uważam za wnoszące pewien ciekawy absurd do dramy, są raczej piętnowane przez fanów – matka Bong Soon czy stereotypowy transik grany przez Kim Won Hae (brawa za podwójną rolę!).

SWDBS – nierówno. romans rozwijał się wolno jak flaki z olejem, po czym jak już się zakochali, to pół odcinka patrzyli na siebie z uczuciem. transik. gangi, babcia. bardzo lipny porywacz. Ji Soo tak kiepsko napisany :( najgorszej. finał: OMG, Min Hyuk jako skacząca nastolatka, Bong Soon gada jak dziecko, za slodko

Scholar Who Walks the Night

O tym jak drama mnie zawiodła pisałam już tutaj. Przykre jest to, że kładzie mi ona też cień na produkcje historyczne i pseudo-historyczne. Trochę się nie spodziewałam, że Lee Joon Gi wybierze TO po swoich innych świetnych tytułach, na całe szczęście później już nic nie popsuł.

Time Between Dog and Wolf

Drama sprzed dekady, czyli wszystkie klasyczne wątki w jednym miejscu: miłosny trójkąt, agenci specjalni, pościgi samochodowe, mafia narkotykowa, zemsta, dużo zemsty i amnezja. A wszystko to okraszone modą z przełomu wieków i lekko zaśniedziałym kinem akcji. Bawiłam się świetnie. Po wymęczonym Scholarze, ta drama była odświeżająca, jak odkrywanie ich na nowo. Ten dreszczyk emocji sięgania po produkcję z Dalekiego Wschodu.
Młody Lee Joon Gi wypadł całkiem nieźle, młoda Nam Sang Mi już niekoniecznie, zdecydowanie lepiej mi się podobała w Joseon Gunman i ostatnio Chef Kim.
Nie umiem ocenić, czy drama była dobra, czy zła. Zwyczajnie była tak bardzo schematyczna, ale jednocześnie tak bardzo zajmująca nagłymi decyzjami bohaterów. Ale czy nazwałabym ją klasykiem? Przypominała mi nieco IRIS, które rzuciłam w połowie, bo było lekko nudnawe. Tutaj nie czułam tej nudy bo ta absurdalna powaga wykonywanych zadań przez agentów była powalająca.

Radiant Office

Spodziewałam się biurowego rom-coma z Ha Suk Jinem w najlepszym wydaniu (patrz Drinking Solo). Dostałam biurową dramę z Ha Suk Jinem. I chociaż wiem, że gagi były no takie sobie, romans w zasadzie nie istniał, Ha Suk Jin był tylko w połowie sobą (chlip chlip), a fabuła w zasadzie nie istniała, to pochłonęłam te 16 odcinków ekspresowo. To była jedna z tych dram, którą ogląda się lekko i nawet z jakimś zaangażowaniem, a potem już w głowie nic nie zostaje. I tytuł za bardzo nie wiedział też, czy chce byś romansem, komedią czy obyczajówką z tragedią w tle.

D-Day

Los wygrany za pośrednictwem Drama Jar – bardzo udane losowanie, bo byłam na fali Ha Suk Jina w tym momencie. I nawet czułam, że to dobry moment na dramę medyczna i dramę katastroficzna w jednym. Dużo się działo, tradycyjnie krew lała się litrami, oglądałam flaki na stole operacyjnym i wysiłki niestrudzonych lekarzy. Bardzo podobał mi się ten nieśmiały romans dziejący się zupełnie w tle między postaciami granymi przez Kim Young Kwanga i Jung So Min – to było takie urocze. Poza tym  Jung Si Min mówiąca w dialekcie z Busan wybijała się na pierwszy plan bardzo. Oczywiście, skoro drama katastroficzna, to oprócz wyolbrzymienia wszystkiego dla lepszego efektu, było kilka osobistych dramatów i momentów wyciskających łzy z oczu. Płakałam dwa razy!

Moje ogólne wrażenie jest bardzo pozytywne, ale… Wydaje mi się, że twórcy przesadzili z tymi zniszczeniami miasta po trzęsieniu ziemi – chociaż nigdy żadnego nie widziałam, więc mogę się mylić.

Chicago Typewriter

Jak dla mnie, tvN miał bardzo dobre piątkowo-sobotnie pasmo dramowe, bo podobało mi się kilka tytułów z rzędu. I przyznam się, że bardziej mnie w CT interesowała ta historia z czasów okupowanej Korei. Nie zaliczyłam second lead syndrom, ale i tak scene stealerem był Go Kyung Pyo w roli ducha Yoo Jin Oh – taki niby niepozorny, taki niby nieszkodliwy, a tak bardzo uroczy w tym całym duchowaniu. Poza tym obsada byłą dla mnie „nowością” a Yoo Ah In jest chyba uznanym aktorem, więc nieco mi wstyd. Oceniłam 10/10 na MDL mimo, że zgubiłam gdzieś napięcie przez przerwę urlopową. Zabrakło mi na koniec dramy związanej z rodziną pisarza Baek Tae Mina, bo ta szalona matka.
Chicago Typewriter to jeden z tych tytułów, które warto obejrzeć: współczesność jest bardzo taka dramowa, z kolei przeszłość bardzo fajnie pokazuje walkę o wolność, gdzie nie pada słowo Korea a Joseon. I teraz mam ochotę na więcej tematyki lat 30-tych i walki o wyzwolenie spod jarzma japońskiego rządu.


Nie udało mi się skończyć Age of Youth (zostały mi 2 odcinki) oraz Man to Man (3 odcinki). Jestem też kilka odcinków w plecy z Fight My Way, które jednocześnie pomagam tłumaczyć, więc spędzam nad dramą nieco więcej czasu niż zazwyczaj. Nawet nie zaczęłam wcześniej zaplanowanych dram: Lookout (który już 3 razy zmieniał oficjalne tłumaczenie tytułu) oraz Circle (które się w zasadzie już skończyło, bo miało jedynie 12 odcinków). Mam sporo do nadrobienia w nadchodzących miesiącach, a dodatkowo zaznaczyłam do obejrzenia 5 kolejnych dram, które zaczynają się w lipcu i sierpniu, w tym wyczekiwane Criminal Minds. Wydaje mi się, że mój Drama Jar będzie musiał chwilę poczekać i przyda mu się aktualizacja zawartości.

Reklamy

6 thoughts on “Kwartalnik wiosenny ’17 – Dramaland

  1. Z tych tytułów tutaj nie widziałam jeszcze nic, mam za to w planie trzy: Silną kobietę (choć mnie zniechęciłaś), wampiry (do których wszyscy zniechęcają, ale się nie dam) i pisarza (do którego jeszcze bardziej poczułam się zachęcona). Plus oglądam „Fight for my way”. Skoro pomagasz w tłumaczeniu, to mogę zapytać gdzie? Viki mnie znowu przestała kochać i szukam alternatywy, jak nie znajdę, to będę musiała się przerzucić na angielski. I również czekam na „Criminal Minds”, pomijając, że znalazłam ją wczoraj czy przed :p

    1. Powiem tak, jestem chyba jedyną osobą, której się Strong Woman nie podobało za bardzo, więc ogólnie polecam. Fight My Way ma podobny klimat, ja chyba zwyczajnie nie mogłam w SWDBS aktorów jakoś znieść :D
      Tłumaczę trochę na Viki właśnie, ale ostatnio mam mało czasu i różnie mi to wychodzi :(

  2. Po spadku ilości godzin widać, że Wielkie Wydarzenie się zbliża ;) Nie wiem, kiedy ty te 60 dram ze słoika obejrzysz, przeraża mnie ta liczba :D (choć pewnie jakbym policzyła zaległe książki to by mi wyszło jeszcze więcej…)

    BTW. Czy pisanie per „transik” nie jest jednak obraźliwe?

    1. Ok, „transik” nie jest super poprawnym określeniem, ale ten stereotyp, który tam był to po prostu inaczej się nie dało :D
      Też nie wiem kiedy obejrzę :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s