ebooki i czytniki, książki

Drugi kwartał czytelniczy na piąte urodziny

Tak się składa, że w poniedziałek blog skończył 5 lat. I pierwszy raz z tej okazji nie zaplanowałam żadnego okolicznościowego wpisu. Nie dlatego, że nie chciałam, czy zapomniałam, ale dlatego, że nie miałam na niego w tym roku ciekawego pomysłu. Zdarza się. Ale ponieważ moja kwartalna spowiedź czytelnika to taka sobie pogadanka, to uznałam, że jest też idealnym momentem, żeby o rocznicy wspomnieć. Zatem zanim przejdę do tematu:

Wszystkiego najlepszego dla mnie i dla dziwnego bloga z okazji 5tych urodzin! Happy B-Day My Weirdo!

A teraz powrót na ziemię, bo trzeba się znów wyspowiadać z tego, co też czytałam w ostatnich trzech miesiącach. Chciałam dużo, wyszło jak zawsze. Okej, wyszło nieco lepiej, bo maj to był mój najlepszy miesiąc w tym roku — tak czytelniczo. Ale nadal czuję, że mogłabym czytać więcej (bo nawet tego czasu nie przeznaczam na pisanie). Był moment, że już już doganiałam moje wyzwanie na Goodreads, ale wpadł czerwiec, dużo się działo i mój licznik kwartału skończyłam na prawie (słowo klucz) 8 tytułach. Troszkę się sobą rozczarowałam, bo liczyłam na mocne 9, albo nawet 10.

Czytaj dalej

Reklamy
Zwykły wpis
ja tu piszę

O pisaniu: Iwona Magdalena

„Zmusiłam” kilka osób do tego, żeby podzieliły się swoją histroią pisania. Byłam tylko troszkę natrętna, bo nie wszyscy się zgodzili. Mniejsza o to. Jednak wypada, żebym ja też się nieco uzewnętrzniła i zapełniła lukę w moim małym cyklu. Takie zakończenie całego miesiąca pisania — mam nadzieję, że mój tekst pokaże, dlaczego właściwie sobie to wszystko wymyśliłam. A jak nie, to zawsze można dopytać w komentarzu. (W tym miejscu powinna pojawić się jakaś fajna emotka, ale na blogu ich nie używam, więc musicie sobie wyobrazić, jak puszczam do Was oczko.)


Ja, Iwona Magdalena, obiecuje mówić prawdę i tylko prawdę, i opowiedzieć wam moja historię pisania.

Piszę, bo jestem dziwna. Nie piszę, bo jestem dziwniejsza.

Pisać, tak na poważnie, zaczęłam w liceum. Tam też miałam kilka małych sukcesów literackich, które kazały mi myśleć, że mogę wiązać z tym przyszłość. Po pierwsze, moja polonistka wydrukowała w gazetce szkolnej mój mały obrazek literacki, który oparłam na jakiejś mandze (moment mojego szaleńczego zachwytu mangą i Japonią). Po drugie, miałam mały romans z poezją, który zaowocował wyróżnieniem w konkursie i wydrukowaniem 4 utworów w tomiku zbiorczym konkursu.

Więcej cudów nie pamiętam.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
ja tu piszę

Gdzie nauczyć się pisania powieści?

O tym, że internet to czasami bardzo dobre źródło informacji, wspomniałam kilka wpisów temu przy okazji budowania światów dla powieści. Jeśli się dobrze poszuka, to zazwyczaj można znaleźć prawdziwe skarby w każdym temacie. Myślę, że risercz warto zacząć mimo wszystko od internetu — ale nie o tym chciałam dziś opowiadać. Tym razem chciałam podrzucić kilka ciekawych miejsc, które pomagają w nauce pisania powieści. Niestety wszystkie materiały są po angielsku, więc zdaję sobie sprawę, że wiedza może okazać się niedostępna. Chciałabym, żeby było inaczej.

Na część tych źródeł natchnęłam się zupełnie przypadkiem, część została mi podsunięta przez innych piszących ludzi. A ponieważ sama buduję moją bazę naukowa do pisania, łącznie z podręcznikami (o których dziś nie będę opowiadać), to uznałam, że warto się nimi podzielić. Chociaż nie ma żadnej uniwersalnej metody na pisanie, i jeśli ktoś twierdzi inaczej to zwyczajnie jest w błędzie.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
ja tu piszę

O pisaniu: Agnieszka

Oglądając Lucyfera nauczyłam się wyciągać sekrety od innych piszących osób. Zatem, zawdzięczając to mojej cudownej osobowości, przekonałam kolejną osobę do zdradzenia przepisu na sukces. Wydaje mi się, że udało mi się tak dobrać grono cudownych gości, że każda odsłona cyklu jest nieco inna i pokazuje zupełnie nową strone twórczych zmagań i pogoni za sławą.

Tym razem, o swojej historii pisania opowiada Agnieszka, która często napędza mnie do działania w moich cierpieniach aspirującego autora.


Nazywam się Agnieszka Żak. Publikuję tu i tam po czasopismach i antologiach, profesjonalistką się więc jeszcze nie nazwę, ale też coś już w kwestii pisania osiągnęłam. I zamierzam działać dalej, bo odpowiadając na pytanie „czemu piszę”, muszę szczerze odpowiedzieć, że po prostu nie bardzo umiem przestać.

Piszę w zasadzie od zawsze i do tej pory trzymam w biurku zeszyty z czasów podstawówki. Raz na kilka lat nawet do nich zaglądam, by popodziwiać moje pierwsze, pokraczne próby opowiedzenia ciekawej historii. Zresztą żadnego tekstu nigdy nie wyrzuciłam, bo wierzę w twórczy recycling — to, że x lat temu nie udało mi się jakiegoś pomysłu zrealizować, nie znaczy, że już nigdy się nie uda. Lubię raz na jakiś czas wyciągać z odmętów dysku stare, nieudane teksty, by spojrzeć na nie świeżym okiem. A czasem nawet się zainspirować i napisać je od nowa, albo ukraść z nich bohatera do innego opowiadania, albo skleić dwa pomysły ze sobą… wiele opowiadań powstało właśnie dzięki tej metodzie.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
ebooki i czytniki, książki

Przeczytałam: Song of the Dryad

O tym, że oglądam AuthorTube, wspominałam już kiedyś na blogu. Jedną z moich ulubionych autorek/twórczyń jest Natalia Leigh, która ma na swoim koncie kilka wydanych samodzielnie powieści. Muszę przyznać, że moje spotkania z selfpublishingiem były do tej pory różne — przykładem mniej udanej powieści może być Demonic Triangle.

Natalia Leigh zaciekawiła mnie swoją powieścią (mowa oczywiście o Song of the Dryad) do tego stopnia, że postanowiłam ją kupić. Nawet pomimo faktu, że autorka określa ją jako cosy contemporary fantasy oraz young adult — uznałam, że dam jej szansę. Chciałam zobaczyć jakie wróżki i inne stworzonka pojawią się na kartach powieści, a sam tytuł Pieśń Driady brzmi niezwykle pociągająco.

Dodatkowo Leigh opowiadała na swoim kanale o procesie twórczym dość często (jak przy swoim obecnym projekcie), I robiła to z taka pasją i entuzjazmem, które mnie bardzo zachęcały. Dzięki temu wiedziałam, że nie pisze swoich powieści na kolanie, ale poprzedza je riserczem, skupia się bardzo na redakcjach i poprawkach, współpracuje z beta-readerami, którzy pomagają jej w stworzeniu finalnej wersji tekstu.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
ja tu piszę

O pisaniu: Klaudyna

Miesiąc dla piszących nadal trwa. Z tej okazji staram się wrzucać ciekawostki na facebookową stronę bloga, gdzie oczywiście zapraszam. A na samym blogu kolejny gość. Tym razem o swojej przygodzie z pisaniem opowiedziała dla mnie Klaudyna Maciąg, którą spore grono osób zna też jako Kreatywę.

Bardzo mnie cieszy, że Klaudyna znalazła czas, żeby napisać kilka słów o tym, jak odkryła, że jest pisarzem. A dzięki temu, ja teraz mogę podzielić się jej historią z Wami.


O tym, że będę żyć z pisania, wiedziałam już jako dziecko. Pierwszą „powieść” napisałam w wieku siedmiu lat, potem był wielki projekt dopisania dalszych losów bohaterów „Tego obcego”, który zwalił z nóg moją polonistkę, liczne konkursy literackie aż wreszcie praca w literkach. Od kilkunastu lat zajmuję się pisaniem tekstów na zlecenie i właśnie z tego żyję i z tym wiążę wszystkie swoje plany zawodowe.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
ja tu piszę

Fantasy Worldbuilding — z warsztatu pisarza

Internet to wielkie śmietnisko. Czasami jednak zdarza się, że znajduję w nim prawdziwe skarby. Takie niepozorne strony, które okazują się wielkim źródłem informacji i niezastąpioną pomocą w pisaniu. Zupełnie przypadkiem, nawet nie pamiętam już czego szukałam, trafiłam na stronę SFWA (Science fiction & Fantasy Writers of America), a tam na podstronę o cudnej nazwie Fantasy Worldbuilding Questions by Patricia C. Wrede. I się zachwyciłam, a jednocześnie przeraziłam.

Pomyślałam, że powinnam podzielić się taką stroną, bo to całkiem niezła pomoc naukowa dla pisarzy fantastyki. Ale chciałam też opowiedzieć, do czego mi się to przyda i jak oceniam wszystko, co tam znalazłam. Idealny temat na blogową pogadankę.

Strona ta, jak sam tytuł wskazuje, nie jest ani poradnikiem, ani artykułem jako takim. To zbiór bardzo szczegółowych pytań, które mają za zadanie pomóc nam w zbudowaniu wiarygodnego świata:

The following list of questions is meant to aid authors of fantasy fiction who are seeking to create believable imaginary settings for their stories.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
ja tu piszę

O pisaniu: Pryvian

Jak już zapowiadałam, czerwiec na blogu to miesiąc dla piszących i aspirujących pisarzy. Z tej okazji zaplanowałam cykl wpisów opowiadających o tym, jak nam się pisze, dlaczego piszemy, i wszystkim co związane z pisaniem.  Zaprosiłam zatem osób do podzielenia się właśnie taką krótką historią pisania. Bo najważniejsze to wspierać się i inspirować nawzajem do tego, co kochamy najbardziej.

Przyznam się, że jest to też miesiąc dla mnie — uczenie się pisania na nowo, uczenie się tworzenia historii na nowo. Miesiąc poszukiwań dobrych materiałów i dzielenia się nimi z writing community. Mam nadzieje, że moja mała akcja przyniesie korzyści nie tylko mnie, i będę mogła ją powtórzyć z okazji prep-tobera 2019.

A dziś na blogu gości Pryvian.


Zawsze miewam problemy z zaczynaniem tekstów, także i w tym przypadku. Domyślam się jednak, że wypadało by się przedstawić na wstępie: Zuza, dla przyjaciół i fandomu Pryvian, niedawno świętowałam ćwierćwiecze, piszę odkąd pamiętam, a od siedmiu lat nieprzerwanie biorę udział w NaNoWriMo. Dotąd opublikowałam tylko jedno opowiadanie, do tego z gatunku sport-fiction, w Antologii Opowiadań Żużlowych Czarna Książka (polecam! I to zdecydowanie bardziej ze względu na autorkę pozostałych opowiadań, Joannę Krystynę Radosz, niż na mnie), ale jednym z moich „urodzinowych postanowień” jest postaranie się o publikację kilku kolejnych, tym razem fantastycznych. Trudno mi jednak przewidzieć co z tego wyniknie — szczególnie, że należę do osób, które nigdy nie są do końca zadowolone z tego co stworzyły.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
ebooki i czytniki, książki

Przeczytałam: Toń

To było moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Marty Kisiel, nie licząc opowiadania Jawor z antologii Harda Horda. Jednak o autorce słyszałam od dawna bardzo dużo, chociażby z kanały Strefa Czytacza. I gdyby te obie rzeczy były zbyt małym bodźcem do sięgnięcia po jakąkolwiek jej powieść, to Marta Kisiel została nominowana w tym roku do nagrody Zajdla. Aż 3 razy. Za dwie powieści i jedno opowiadanie.

Tak cudownie się złożyło, że Toń kupiłam sobie już jakiś czas temu. Ebook oczywiście czekał na lepsze czasy, i teraz przy jego nominacji nadszedł moment na lekturę. Klimatem zupełnie odbiega od Jawora, ale Kisiel kupiła mnie od razu — za swoje poczucie humoru.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
ebooki i czytniki, książki

Przeczytałam: Triskel. Gwardia

Pierwszy raz o debiucie Krystyny Chodorowskiej usłyszałam od Agnieszki, która na swoim blogu zamieściła pozytywną recenzję powieści. Wtedy, powieść o jakże niecodziennym tytule Triskel. Gwardia, wydała mi się czymś, co mogło mi się spodobać. Bo ja jestem fanką wszelkich form urban fantasy, i dla mnie ten worek gatunkowy jest bardzo szeroki. Jest magia i nowoczesne miasta, Iwona uznaje, że to już urban fantasy.

Do faktycznego sięgnięcia po Triskel skłoniła mnie nominacja powieści do nagrody im. Zajdla — to wyznacznik, że tekst jest dobry. I Agnieszka namówiła mnie troszkę do Zewu Zajdla, który ma polegać na przeczytaniu wszystkich nominowanych tytułów (i zagłosowaniu). Z moją prędkością czytania, to jest raczej awykonalne, ale uznałam, że mogę spróbować kilka bardziej mnie interesujących powieści przeczytać.

Czytaj dalej

Zwykły wpis