blog, inne, życie na emigracji

Mały prywatny wtręt

Dzień dobry, jest to wpis nagły, trochę przemyślany, trochę pisany pod wpływem wszystkiego, ale dla mnie potrzebny. Będzie o tym, co to się dzieje z Iwoną, że Iwona nie pisze bloga, ani powieści na NaNoWriMo, i momentami ledwo zipie. Co zaczyna udowadniać moją tezę, że listopady są dla mnie przeklęte i ja nie mogę nic w nich zaplanować, a już o robieniu czegoś twórczego mogę zapomnieć.

Dodam jeszcze, że te wynurzenia dzisiejsze, potrzebne są mi dla zdrowia psychicznego i jakiegoś takiego życiowego balansu. Więc raz na jakiś czas zdarzą mi się teksty o życiu prywatnym/zawodowym, żeby wyrzucić z siebie nagromadzoną ilość informacji i innych takich. To tak w ramach Mental Health Awareress czy coś. Czytaj dalej

Zwykły wpis
inne, książki, życie na emigracji

Żaby, samodoskonalenie i BuJo

Nowy miesiąc, to bardzo dobry moment na opowieść o samodoskonaleniu. Szczególnie, że zaczął się wrzesień — wiecie, początek roku szkolnego — to to jest dobry moment na coś nieco innego na blogu. Wprawdzie już kawałek tego września minął, ale na blogu jeszcze nie było wpisu, więc mogę sobie wybaczyć lenistwo.

Okazuje się też, że to, o czym będę tu marudzić, jakoś wcale mi się nie udaje — dowodem jest ten spóźniony wpis blogowy. Tak, dokładnie ten, który ja własnie piszę, a Ty własnie czytasz.

Ten rok miał być dla mnie. Miałam być bardziej zorganizowana, miałam mieć lepsza prace, własny samochód, nowy dom, lepiej się odżywiać, zrzucić zimowe kilogramy, zadbać o zdrowie i sylwetkę, zainwestować w rozwój, i w ogóle być super żoną i panią domu z sukcesami zawodowymi i pisarskimi. Jest wrzesień i chyba trochę mi nie wyszło. Żyję sobie na emigracji, nie wszystko mogę tak, jakbym chciała, ale mimo wszystko podejmuję jakieś tam małe kroczki na drodze do samodoskonalenia. Życie mi zweryfikowało ambitne plany na 1 rok, z niektórych zrezygnowałam bardziej świadomie, z innych mniej — nie o tym jednak chciałam pisać.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
inne, książki

Spór o fantastykę

Raz na jakiś czas w internetach pojawia się jakaś afera. Czasami jest to rozbabrany shitstorm, a czasami całkiem dobrze uzasadniony problem. To jest ten drugi przypadek.

A zaczęło się od niby niewinnie, od zupełnie nieudanego programu „Xięgarnia”, którego gościem był Robert M. Wegner. Odcinek zbiera złe opinie, wielu fanów fantastyki jest rozgoryczonych i rozczarowanych ignorancją prowadzących. I wszystkie te przykre emocje wyraził Marcin Zwierzchowski w swoim tekście „Kto nie lubi fantastyki”, z którym nie sposób się nie zgodzić.

I zdecydowanie nie mam zamiaru dokładać swoich 3 groszy do tematu. To po co ten tekst? Bo to bardzo fajny punkt wyjścia, żeby opowiedzieć troszkę o tym, czym dla mnie jest fantastyka, i dlaczego właściwie sięgam po takie lektury. Ale pewnie i tak odniosę się do tego małego shitstormu.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
blog, inne

Wpis o tym, jak sobie zimowałam

Przez ostatnie dwa miesiące prawie nie pisałam. Mam wrażenie, że wpadłam w jakąś czarną dziurę, z której ciężko mi się wygrzebać. Taki blogowy sen zimowy… Na szczęście, od dobrego tygodnia mamy już wiosnę, za moim oknem też, więc to idealny czas, żeby się z tego stanu uśpienia wybudzić.

Co robiła Iwona, jak jej nie było?

Głównie oglądałam. W zasadzie cały ostatni rok i początek 2019 oglądałam z Mężem seriale w takiej ilości, że połowy nawet nie pamiętam. Oglądałam też filmy i nawet kilka dram. A przecież miałam spory odwyk od tych ostatnich. I tutaj cały czas biję się z myślami, czy dawać wpis o dramach które widziałam, czy jednak nie. Bo zebrała mi się paczka chyba od listopada, i zwyczajnie już ich nie pamiętam tak dobrze (a zawsze obiecuje sobie, że będę opisywać na bieżąco…). Kończę właśnie kolejny tytuł i wydaje mi się, że podzielę to na dwa wpisy, bo inaczej będzie tego za dużo (o dziwo).

Czytaj dalej

Zwykły wpis
blog, inne

Małe ogłoszenie

Tak wiem, ostatnio jest tutaj zwyczajnie pusto. Moje postanowienie „minimum jeden tekst w tygodniu, a jak się da to dwa” się gdzieś zapodział. Zabrakło mi energii na wszystko, i uznałam, że mała przerwa dobrze mi zrobi. Chcę napisać coś na koniec marca – zabrałam się za czytanie Grisha-verse od Leigh Bardugo. Obejrzałam też kilka dram, więc moja pierwsza paczka tytułów się rozrosła i muszę ją uzupełnić.

Uciekam też na mały weekendowy urlop (pewnie będzie padało, ale zawsze można wtedy zjeść coś dobrego w ciekawych miejscach, zamiast zwyczajnie zwiedzać). Chcę się nim pozytywnie naładować i zebrać nieco energii i pomysłów na ciekawe teksty. So stay tuned! And see you soon!

Zwykły wpis
inne, ja tu piszę

Prasówka: porównuję „Writers’ Forum” oraz „Writing Magazine”

Już od dawna chciałam zrobić to porównanie, od momentu jak w moje łapki trafił grudniowy numer Writing Magazine, czyli pierwszy jaki znalazłam. Ale działo się dużo, albo nie działo się nic i w efekcie cały plan przesunął mi się mocno w czasie. Miałam zamiar oprzeć się głownie na styczniowych numerach obu magazynów, ale w czasie jak zabierałam się za pisanie, wyszły już numery na luty.

Mój mały stos pisarskich gazetek rośnie. Mam już 5 numerów Writers’ Forum i 3 numery Writing Magazine, i będąc szczerą, to nie przeczytałam ich od deski do deski. Jestem okropna, bo omijam głównie wydrukowane w nich opowiadania angielskich autorów. W mojej głowie wyrosło przekonanie, że powinnam się jednak skupić na artykułach i poradach dostępnych w czasopismach (i przede wszystkich z nich korzystać). I mam dziwne wrażenie, że jest to przekonanie błędne, bo w końcu jak czyta się prozę, to też się z niej coś wyciąga dla siebie. Mam rację?

Czytaj dalej

Zwykły wpis
inne, ja tu piszę

AuthorTube — nowy kawałek YouTube’a

A czy wiecie, że w internetach istnieje coś takiego jak AuthorTube? Ja jeszcze kilka miesięcy też nie wiedziałam, ale wtedy nastał październik i przygotowania do NaNoWriMo. I chyba nie ma w tym nic dziwnego, bo w sieci jest wszystko, o ile wie się gdzie i czego szukać. Zabrzmiało groźnie? Nie ma co się bać, jak trzeba być tylko zdeterminowanym i poszukującym poczatkującym pisarzem.

AuthorTube to nic innego, jak ten kawałek YouTube’a, który zajmuje się pisaniem i wydawaniem książek — tzn. ludzie opowiadają o tym, jak aspirują do bycia pisarzem, jak zmagają się ze swoimi pisarskimi demonami, o tym, jak wygląda wydawanie książki zarówno samemu, jak i przy udziale tradycyjnego wydawnictwa. Oczywiście są też wskazówki, są wzorce na tworzenie planu fabularnego powieści, są opowieści o tym, jak najlepiej pisać nie planując i dużo dużo NaNoWriMo. Okej, może przesadzam, ale o przygotowania do NaNo zahaczyłam, bo i oglądałam namiętnie wszystko w czasie października, a oglądane przeze mnie autorki uznały, że trzeba robić prep-tober.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
blog, inne, podsumowanie

Dzień dobry w 2019 roku

Tak, to jest kolejny wpis z podsumowaniem roku, ale ponieważ pojawia się w styczniu, to jednocześnie chcę podzielić się moimi planami na ten rok. Chodzi oczywiście o plany blogowe i okołoblogowe, bo przecież nikt nie chce czytać o moim wielkim plenerze posiłków.

BLOG

Kolejny raz próbowałam sprzątać bloga i go uatrakcyjniać, i unowocześniać i w efekcie nie zrobiłam nic znaczącego. No może wróciłam do pisania o książkach, ale to też zasługa faktu, że je po prostu w tym roku czytałam. I chociaż zrezygnowałam z bardziej osobistych wpisów, wcale nie oznacza to, że nie pojawią się one w tym roku.

Chciałaby, pisać więcej i mądrzej. Plan jest, żeby wrzucać teksty aż dwa razy w tygodniu – miałam taki miesiąc czy dwa, kiedy mi się to udawało, więc jest szansa i nadzieja. Czy będzie mądrze? mam nadzieję. Zostało mi kilka niewykorzystanych pomysłów z listopada i grudnia, więc powinnam mieć czym zapełnić kilka dat. Pozostaje mi tylko wyszarpać nieco więcej czasu na czytanie i pisanie i robienie tych wszystkich innych rzeczy, które przy blogowaniu są mi niezbędne.

Więc będzie pewnie dużo o książkach, bo i chciałabym robić „recenzje” większości rzeczy, które czytam. Może uda mi się czasami wrzucać jakieś ciekawe zestawienia, albo wpisy zainspirowane listami, tak jak ten o początkach z fantastyką. I pewnie kolejna dawka grzechów czytelniczych też się pojawi, bo to zawsze fajne miejsce do narzekania o tym, czego nie czytam.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
filmy i seriale, inne

Sentymentalne obsesje azjatyckie: Korea — dramy i k-pop

To nie będzie aż tak bardzo sentymentalny wpis, bo moja obsesja nie zdążyła się zestarzeć i stworzyć wokół siebie pewnej nostalgicznej otoczki. Z drugiej strony, moja maniakalna potrzeba pochłaniania kolejnych tytułów mocno w tym roku przygasła i mam wrażenie, że niedługo będę mogła o niej mówić w czasie przeszłym. Bo tak, mam pewien mały i chwilowy dramowstręt — zdarza się i trzeba zwyczajnie przeczekać.

Ten wpis to 3 części cyklu, w którym pokazuję co mnie ukształtowało na przestrzeni lat. Wcześniej opowiadałam już o mandze i anime oraz o Bollywood. Takie tam ciekawostki z życia Iwony. Ale żeby już za bardzo nie przedłużać, to przechodzę do mojej ostatniej obsesji — dziś opowiem nieco o tym, co koreańskie.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
filmy i seriale, inne

Sentymentalne obsesje azjatyckie: Bollywood — roztańczone Indie

Z pisaniem cykli mam taki problem, że jak w pierwszej części stworzę jakiś kolosalny wstęp do tekstu, to w kolejnej brakuje mi słów by zacząć ciekawie i z przytupem. No więc zaczynam opowieścią o tym niemiłym fakcie. Jednocześnie ta część moich azjatyckich wspomnień będzie na pewno krótsza, bo i mieści się w mniejszych ramach czasowych.

I wypadałoby zacząć od samego początku: jak to się stało, że zetknęłam się z Bollywood? Wydaje mi się, że to był rok 2006 (pamięć może mnie zawodzić i mogłam się pomylić o jeden rok w którąś stranę), 14 luty, mój tato z porannego wyjścia po świeże pieczywo przyniósł również świeżą gazetę — „Nowy Dzień”. I wydaje mi się, że kupił ją właśnie dlatego, że do gazety dołączony był film na płycie DVD  Czasem słońce, czasem deszcz. Taka tam płytka w kartoniku, najtańsze opakowanie pod słońcem.

Czytaj dalej

Zwykły wpis