ebooki i czytniki, książki

Przeczytałam: Shades of Magic

Rok 2019 skończyłam czytając trylogię V.E. Schwab. Naturalne zatem, że to będzie pierwsza recenzja roku 2020. Chociaż tak bardzo nie chciała się napisać — stawiała się strasznie i musiałam wyciągać siło słowa, zdania i myśli z mojej głowy.

A Darker Shade of Magic migała mi przed oczami zanim jeszcze pojawiło się polskie tłumaczenie powieści, nawet zanim jeszcze ukazała się cała trylogia. Zaintrygował mnie tytuł i pewna kolorystyczna prostota okładki, zaciekawił mnie opis, ale jednak musiało upłynąć sporo czasu zanim sięgnęłam po powieści V.E, Schwab. Goodreads twierdzi, że na półkę do przeczytania, dodałam 1 tom w kwietniu 2015, czyli kilka miesięcy po premierze.

A jednak zdecydowałam się w końcu przeczytać Shades of Magic, gdy w mojej kolekcji były wszystkie 3 tomy, a Schwab wydała jeszcze kilka tytułów i zachwyciła swoim stylem nie małe grono czytelników.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
blog, inne, ja tu piszę, życie na emigracji

Iwona na 2020, pisanie na 2020

Wszędzie wpisy i filmy o planach na nowy rok, to Iwona też będzie miała jeden. Wpis, nie film.

Pomyślałam sobie, że muszę się zmotywować do pisania w tym roku, bo większość celów z zeszłego udało mi się osiągnąć, co w zasadzie nie ma ze sobą nic wspólnego. Tzn. pisanie też było moim celem, i obok zdania prawa jazy, okazało się też niewypałem 2019 roku. A ponieważ celów na 2020 nie mam zbyt wiele, to pewnie więcej porozpisuję się o pisaniu, stąd też taki dwojaki tytuł wpisu.

Iwona na 2020

Czytaj dalej

Zwykły wpis
ebooki i czytniki, książki, podsumowanie

4 kwartał czytelniczy i 2019 rok

Cały czas zastanawiałam się, czy powinnam podzielić ten wpis na dwa: najpierw opowiedzieć o moim czwartym kwartale czytelniczym, a dopiero potem podsumować cały rok 2019. Uznałam jednak, że to znów stworzy pewien długi cykl podobnych tekstów, i zdecydowałam się na dwa w jednym.

Zanim zacznę rozwodzić się nad tym, co udało mi się przeczytać w ostatnich miesiącach, przypominam też jak było wcześniej:

Sama widzę w nich moją tendencję do lania wody i pisania treści bez treści, więc tym razem postaram się jakoś to skondensować. Co jak widać, wcale nie jest łatwe. Czytaj dalej

Zwykły wpis
ebooki i czytniki, książki

Wielki plan czytelniczy 2020

Od dwóch lat próbuję dzielnie nawrócić się na czytanie większej ilości książek. Co roku też staram się postawić sobie porzeczkę nieco wyżej, ale nadal w granicach rozsądku. Jednak teraz postanowiłam nieco zaszaleć i ten rozsądek wyrzucić za okno. I tak oto powstał wielki plan czytelniczy na rok 2020.

Mój plan składa się z kilku części i w zasadzie to wydaje mi się awykonalny, ale i tak go tworzę. Plan zakłada, co bardzo mnie zaskoczyło, że będę dużo czytała po polsku, tak dla odmiany. A to dlatego, że w 2020 skupię się na czytaniu tego, co fizycznie zalega mi półki, a jest tego dużo. Na pewno powyżej pięćdziesięciu książek do przeczytania, sporo serii. Czytaj dalej

Zwykły wpis
ebooki i czytniki, książki

Przeczytałam: Narratologia

W ramach nauki pisania przeczytałam poradnik pisania Pawła Tkaczyka. I mam mieszane uczucia.

Zacznę od tego, że bardzo chciałam troszkę ogarnąć mój warsztat przed NaNoWriMo 2019. Książka została mi też polecona, więc wiązałam z nią sporo nadzieje. Nie do końca się sprawdziły, ale to wcale nie jest wina książki. Po prostu nie byłam jej targetem.

Umiejętność opowiadania historii tkwi w Tobie od zawsze. Opanuj ją i rozwiń. — takie oto zdanie wita nas na okładce i ja mu naiwnie uwierzyłam. Po przeczytaniu Narratologii nadal jej nie opanowałam.

Oczywiście nie sprawdziłam o czym dokładnie jest książka, bo to miał być poradnik pisania, więc co mogło być nie tak? Nie sprawdziłam też dorobku autora, ani tego czym się zajmuje. I to był mój błąd.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
ebooki i czytniki, książki

Przeczytałam: CIRCE

Jesienny kryzys czytelniczy trwa, co jest dziwnym zjawiskiem. Bo przecież jesień = herbatka + kocyk + książka. Tymczasem jest już grudzień, a u mnie jakaś książkowa posucha. Dlatego cofam się nieco w czasie, bo jeszcze w październiku udało mi się przeczytać nagradzaną i wysoko ocenianą Kirke.

O ile o Circe (ang. wersja tytułu) mówiło się raczej pozytywnie, to trafiłam też na opinie mniej entuzjastyczne. Powieść jakoś nigdy na moim radarze czytelniczym nie była, ale gdy zobaczyłam na nią promocję w sklepiku Kindle, to nie mogłam się oprzeć pokusie książki za piątaka (£1=5zł). I nagle uznałam dzięki temu, że zobaczę o co tyle szumu.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
ja tu piszę, podsumowanie

Podsumowanie NaNoWriMo 2019

Skończył się listopad, skończyło się NaNoWriMo. To teraz trzeba podsumować to, co napisałam i to, czego nie napisałam.

To było chyba moje najgorsze NaNoWriMo, w jakim brałam udział — nie bardzo jest co podsumować. Robi się już z tego jakaś tradycja, że listopad staje się najgorszym miesiącem na pisanie czegokolwiek, planowanie czegokolwiek i ogólne działanie. Wiele o tym, co to się w moim życiu zadziało pisałam już w zeszłym tygodniu. Oczywiście nie byłabym też sobą, jakbym w tym ważnym dla mnie momencie nie siedziała z niewielką gorączką i jakimś bólem gardła — cała Iwona (szybko jednak przeszło). Czytaj dalej

Zwykły wpis
blog, inne, życie na emigracji

Mały prywatny wtręt

Dzień dobry, jest to wpis nagły, trochę przemyślany, trochę pisany pod wpływem wszystkiego, ale dla mnie potrzebny. Będzie o tym, co to się dzieje z Iwoną, że Iwona nie pisze bloga, ani powieści na NaNoWriMo, i momentami ledwo zipie. Co zaczyna udowadniać moją tezę, że listopady są dla mnie przeklęte i ja nie mogę nic w nich zaplanować, a już o robieniu czegoś twórczego mogę zapomnieć.

Dodam jeszcze, że te wynurzenia dzisiejsze, potrzebne są mi dla zdrowia psychicznego i jakiegoś takiego życiowego balansu. Więc raz na jakiś czas zdarzą mi się teksty o życiu prywatnym/zawodowym, żeby wyrzucić z siebie nagromadzoną ilość informacji i innych takich. To tak w ramach Mental Health Awareress czy coś. Czytaj dalej

Zwykły wpis
ja tu piszę

NaNoWriMo – tydzień drugi

Nie wiem jak to działa, ale to był najdziwniejszy tydzień pisania. Bo więcej nie pisałam, jak pisałam, dlatego będzie bardzo krótko. Ale po kolei.

W piątek nie napisałam ani słowa. Tak jakoś wyszło. Sprawy osobiste wjechały w życie mocno, i z tej dzikiej radości (bo to były dobre rzeczy) zapomniałam co to takiego to NaNoWriMo.  Sobota była raczej symboliczna, więc też nie mam się nad czym rozwodzić. Takie tam kilka słów, żeby nie zapomnieć o powieści. Czytaj dalej

Zwykły wpis
ja tu piszę

NaNoWriMo – 1 tydzień i pół

Ten tekst (to cudne pisarskie marudzenie) miał się pojawić w piątek, bo i piątek był granicą 1 tygodnia NaNoWriMo. Ale go nie było, bo go zwyczajnie nie napisałam. Tak w skrócie, to ja niewiele napisałam.  Ale po kolei.

Jak co roku, 31 października trafiłam na wirtualny kick-off (tym razem byłam prawie do końca) i jak co roku nie byłam gotowa z planem powieści — a miało być inaczej. Ale jak to ja, nie zrażam się takimi drobnostkami, bo i tak pracuję 1 listopada (urocza emigracja), więc do samego NaNoWriMo podchodzę bez większej spiny. Tylko jak tu zacząć coś pisać, jak nie ma ani fabuły, ani chociażby bohaterów? Czytaj dalej

Zwykły wpis